"Każdego ranka dostajemy szansę na nowe życie.
Pomimo chmur - Walcz.
Bo życie nie kończy się na kłopotach,
A słońce świeci ponad nimi..."

czwartek, 31 marca 2011

Pieprzona bezsenność...

Znowu wieczór. Znowu noc... I pomyśleć, że kiedyś tak bardzo lubiłam noce, kochałam spać.... bo wtedy nie myślałam, wtedy było dobrze. A teraz.. znów jest nietak, znowu nie potrafię zmrużyć oka, znowu się boję, znów mi się śni... - jeśli zasnę.... dlatego nie potrafię. Boję się....
Dziś jest mi lepiej, lżej.. może dlatego bo znów zobaczyłam swojego Anioła? Nawet Pani nie wie, jak wiele daje mi sił takim spotkaniem, rozmową... Dziękuję, że jest Pani przy mnie.
Hmm... czeka mnie poważna rozmowa... Tak bardzo się tego boję. Znów mnie wyśmieje.
 Boję się, że ona będzie udawać przy Pani taką zatroskaną, dobrą i opiekuńczą... Boję się, że zrobi z siebie przy Pani idiotkę. Boję się, że.... przytaknie Pani, a jak przyjdę do domu, będzie co innego, zacznie gadać... ah. znów mi niedobrze kiedy o tym pomyślę.
Nie mam siły wstać.... Boję się, że nie wytrwam tych   j e d e n a s t u   dni do wystawienia ocen, że znów się poddam.
Szósty dzień w trzeźwości? Dziwne, że aż tyle....

Dobrze, że dzisiaj ostatni dzień marca. Nawet nie wiesz, jak mocno nienawidzę tego miesiąca.

Jak widzą ten fałsz na mojej twarzy...? Przecież ja sama już nie wiem kiedy jestem sobą a kiedy udaję... Jak widzą ten udawany uśmiech? I skąd Oni wiedzą kiedy jest udawany, kiedy ja sama tego już nie odróżniam? Zbyt mocno udaję, by wiedzieć jeszcze kiedy jestem sobą, a kiedy nie... I czy kiedykolwiek byłam?

wtorek, 29 marca 2011

.

Spotkałam się z K. powiedziała, że może powiedzieć wszystko to, co gadał jej tamten i na mój temat i do niej... Chociaż tyle, że ona mu się nie dała.. Ja się dałam, bo co? Bo jestem głupia...
Widziałam się z Mamą Asi. Ona ciągle :"Co z niemieckim?" ,"kiedy zapiszesz się na niemiecki?", "Umiesz coś już z niemieckiego? "Czułam, że nie wytrzymam. Bolało każde słowo. Ile można słuchać o tym, ile można widzieć przeszłość, czuć przeszłość... ile można myśleć? Spytałam się jej, czy myśli, że jestem dziwką. Powiedziała, że nie... ale cóż słowa mają do tego, skoro ja czuję się właśnie tak? I czy naprawdę tu chodzi o to, że ktoś jest dziwką tylko jeśli się puszcza?
Matka wraca.. Boże, nie chce jej w swoim życiu. Nie potrzebuję jej obecności, jej powierzchownej, fałszywej obecności. Już nie.. kiedyś owszem. Chciałam, żeby ze mną porozmawiała, spytała się czy wszystko dobrze. Ale ona nigdy nie spyta o nic. Tylko: "Co w szkole?" Znów powiedziałam jej swoje "dobrze" choć nie poszłam.... Nie mam siły wstać znów rano, po nieprzespanej nocy.... Kiedyś raz spytała się dlaczego biorę.... ale ja nie umiałam jej nic powiedzieć... nie chciałam chyba też, bo znów zaczełaby mnie obwiniać.... Mam jej powiedzieć niby jak? "mamo" biorę bo nie chcę pamiętać o tym co nie pozwala mi normalnie zasnąć? żyć? o tym, że pozwoliłaś żebym czuła się szmatą?" Tak? mam jej tak właśnie powiedzieć? mój Boże... tak mi ciężko wciąż ją okłamywać, że już mnie to nie boli, że zapomniałam. Bo ona chyba właśnie tak myśli. I że biorę dla czystej przyjemności, jak ona kiedyś stwierdziła dlatego by przypodobać się innym, tym co ćpają? Boże, jakie to śmieszne... Zna prawdę. A udaje, że nie wie. że nie zna. Myśli wciąż pewnie, że to mój wymysł...

Tęsknię cholernie za acodinem...Boże, daj mi siłę nie sięgnąć...



"Upadam, wciąż upadam
I długo lecę w dół...
Podnoszę, się podnoszę
Tak wiele muszę mieć sił...
Barwy dnia - ja w nich tonę
Myśli wirują po głowie
Chcę się swobodnie unosić
Zrzucam tę betonowe buty

I wiem, że mogę,
wiem, że mogę..
choć mam pod skórą coś jakby strach
lecz mimo tego wiem , ze mogę
zanurzyć się w bezmiarze dnia

Rozpadasz się rozpadasz
jak kamień toczysz się
na nowo zbierasz w sobie
jak wiele w Tobie jest sił...
światło niech w Tobie płonie
i myśli wirują po głowie
chcesz się swobodnie unosić..
i zrzucasz te betonowe buty

I wiem, że mogę
wiem, że mogę
choć mam pod skórą coś jakby strach
lecz mimo tego wiem , ze mogę
zanurzyć się w bezmiarze dnia..."


"Wiesz, mogę się bawić każdym, każdym dupkiem, ale kiedy przyjdzie taki, na którym zacznie mi zależeć, to swojego serca nie oszukam. I to jest chujowe, bo boję się kochać choć wiem, że chce." - <3


Dzisiejsza noc..

W końcu chwila spokoju, matka wyjechała do Krakowa, bo moja babcia jest w szpitalu... Okłamałam matkę, że taxi  jutro przyjedzie po mnie jak zawsze.. ale ustaliłam z nim, że jak coś to mnie odwiózł pod szkołe, a ja zwiałam. Piję sobie piwo, kończę papierosa, oglądam film. - ah ta pieprzona bezsenność. Muszę sobie załatwić jakieś tabletki nasenne, bo już zaczynam wariować...
Ciągnie mnie do acodinu... byłam dziś w aptece u mojego murzyna, który dawał mi to gówno za darmo, spytać się o coś innego, ale zbyt drogie więc wyszłam z kwitkiem. Może to dobrze? Zaczął się czwarty dzień w trzeźwości.. nienawidzę tego. Zbyt mocno myślę, zbyt mocno pragnę zapomnieć.... ale cóż poradzić? Obiecałam Pani, że nie wezmę... tylko czy ta obietnica będzie na długo? Boję się, że złamię ją tak szybko jak obiecałam, że przestanę ćpać. Nie wiem co robić... jak zachowywać się w trzeźwości... udawać szczęśliwą? Udawać ten fałszywy uśmiech? Chciałabym przestać, ale obawiam się,że już nie umiem.... Boję się, że stracę ich kiedy zacznę mówić, że jest źle.... bo wciąż jest źle, ciągle jest źle...
Kilka piątków, kilka języków niemieckich, a potem już nic nie będzie mi przypominać przeszłości. Może wtedy się ogarnę, może już nie będzie to wszystko tak wzbudzać we mnie lęku, strachu.. łez, które muszę wstrzymywać...
.Jest po pierwszej, a ja nie śpie. Znowu.

niedziela, 27 marca 2011

Łzy.

Znów się obudziłam. Godzina wskazywała za 15 czwarta. Poszłam więc zapalić papierosa. Myślałam nad tym co działo się za dnia. O tym jak Ona znów mnie wystawiła. Czuję, że coś się dzieje z uczuciem jakie ją darzyłam. Boję się, że już nie będzie tak samo jak było, że straciła u mnie to co miała - jakąś ważną część... Boję się, że przy niej też zacznę udawać ten fałszywy uśmiech.

Serce mnie boli.

sobota, 26 marca 2011

"Potrzebuję trochę rozrywki.. - Och, piękna wymówka..."

Ona wyszła z nią, poszła do nich, zostawiła ją z nimi... Nie powiedziała nic- poszła. Jakby jej nie znała.. - ta, która stała z nimi,  naćpana pomyślała - jakiś żart, zaraz przyjdzie - musi... przecież ją kocha.. Nie przyszła..- poszła do domu. Nawet się nie odwróciła, nie zobaczyła jej łez.. więc ona poszła z nimi... Myślała - to jest żart, Ona wróci po Nią, weźmie ją do siebie, przytuli...  - Nie przyszła. Ona coraz bardziej oddalała się od jej bloku... płakała. - Jej wciąż nie było. Znów ją okłamała.. Tylko dlatego, że była naćpana? tylko dlatego bo chciała zapomnieć kolejny raz? Boli...
Wcześniej ona napisała jej, że umiera, że ją boli.. Ona więc przyjechała do niej tak szybko jak mogła.. Teraz płacze, łzy jej lecą, bo znów coś w niej pękło.. Myślała - Ona jest taka, która nie zostawi, nigdy nie zostawi. - zostawiła... boli...
Ona pije litrami, ja biorę... znów biorę bo boli.. Nie chcę pamiętać, nie chcę tego pamiętać, nie chcę czuć się tak jak się czuję, myśleć o tym.. Nie chcę mieć koszmarów, które znów mam... Nie wiem co już z tym robić. :(
Muszę wyrzucić pozostałości po A... Muszę przestać... bo znów zabija. Ale zabija też wspomnienia... Chcę żeby zabiło wspomnienia, ale na zawsze.... dlatego wzięłam wczoraj znów. Głupia. Myślę, że biorąc zapomnę o przeszłości.

"Ona nie może się ukryć nie ważne jak bardzo próbuje
Jej potajemna kryjówka za jej kłamstwami,
I w nocy płacze z dala od swojej dumy
Z zacisniętymi oczami,krzyczy na siebie
Wszyscy jej znajomi wiedzą czemu nie może spać w nocy...
Cała jej rodzina pyta czy wszystko w porządku.
Wszystko czego pragnie to wybawienia z tego piekła..
Ale wszystko co musi zrobić to przestać nabierać samą siebie

Może się tylko oszukiwać tak długo
Może się tylko oszukiwać tak długo
Może sie tylko oszukiwać tak długo
Może się tylko oszukiwać..

Jestem zbyt słaby by stawić mi czoło
Nigdy nie wiem po prostu dlaczego uciekasz..
Tak daleko, daleko ode mnie
Nigdy nie wiem po prostu dlaczego uciekasz
Tak daleko, daleko ode mnie

Kiedy to przychodzi, to jak przeżyć jego życie
Nigdy nie może odpowiedzieć
Mówi że ma wszystko pod kontrolą
Myśli że wie że to nie problem, z którym utknął
Ale naprawdę, problemem byłoby po prostu porzucić
Nałóg i on nie może utrzymać władzy
Ból jest gorszy bo jego przyjaciele przeżyli to samo
Próbuje opanować problem, który ma
Ale nie może wysiąść z karuzeli
Zanim nie sprawi że się zatrzyma

Może się tylko oszukiwać tak długo
Może się tylko oszukiwać tak długo
Może sie tylko oszukiwać tak długo
Może się tylko oszukiwać

Jestem zbyt słaby by stawić mi czoło
Nigdy nie wiem po prostu dlaczego uciekasz
Tak daleko, daleko ode mnie
Nigdy nie wiem po prostu dlaczego uciekasz
Tak daleko, daleko ode mnie

Spróbuj polecieć na skrzydłach które ci dałem
Spróbuj zrobić to w co wierzysz a ja cie ocalę

Jestem zbyt słaby by stawić mi czoło
Nigdy nie wiem po prostu dlaczego uciekasz
Tak daleko, daleko ode mnie
Nigdy nie wiem po prostu dlaczego uciekasz
Tak daleko, daleko ode mnie.."

"Nigdy nie wiem po prostu dlaczego uciekasz..."  nie wiesz, naprawdę...?

Żałuję, naprawde kurwa żałuję, że znów jestem na dnie, że spróbowałam znów nietrzeźwości w ten właśnie sposób... Ja nie wiem.. tak bardzo wierzyłam, że mi się uda rzucić to gówno.. Myślałam, że wygrałam, że już nie potrzebuję tego, że już się uwolniłam. Ale to tylko pieprzone złudzenie, ja wiem, że nigdy nie przestanę tego pragnąć, zapomnieć, nie czuć i nie myśleć.... Boję się. Boję się naprawdę. Oni nic nie rozumieją - nie rozumieją, że tylko wtedy jest dobrze, że tylko wtedy.. nie czuję się tak źle, tak podle, tylko wtedy nie brzydzę się siebie. Nie boli przeszłość. Nie udaję kogoś innego. Ale oni nie rozumieją.
Muszę coś z tym zrobić.

piątek, 25 marca 2011

ćpunka.

Sto-dwunasty post na tym blogu..
Jestem na haju, właśnie, jest zajebiście. I naprawdę nie obchodzi mnie to co myślą sobie inni na mój temat.. Bo ile można żyć w trzeźwości? Myśleć, że jest się wciąż szmatą? Teraz nie myślę, że nią jestem no i jest fajnie. Chyba zostaję u Asi na noc... Dziwnie mi się pisze, nie ogarniam nic, nic nie widzę, więc przepraszam za ewentualne błędy...
Wziełam kolejne dwadzieścia, by przestać się obwiniać. Matka nic nie wie, więc jest dobrze.
Jest cudownie, bo nie myślę, chciałabym żeby ten stan trwał wiecznie....
Znów się staczam. ale co z tego? Czy mnie to jeszcze obchodzi? I tak już jestem na dnie, wtedy gdy znów wzięłam już byłam... więc teraz to już nie ma najmniejszego znaczenia... Boli mnie serce w nietrzeźwości, boli mnie życie w trzeźwości... co wybrać? Wybieram bolące serce...

Przepraszam tych, których waśnie ranię tym wpisem...

Pani Agatko...

czwartek, 24 marca 2011

"Bo czasem lepiej odejść od zmysłów, by nie zwariować."

Znowu. Cokolwiek bym robiła, wiem, że się od tego nie uwolnie. To moje jedyne pocieszenie.. Wczoraj siedziałam naćpana. Wziełam dwadzieścia - głupia szmata, pieprzona ćpunka. niech jakiś lekarz da mi nowe serce i nowe życie - wymarze wspomnienia..
Bo nikt nie chce mieć nic wspólnego z ćpunami... i znów się złamałam. Dałam się ponieść znów przeszłości..
Co oni myślą? nie znają prawdy, nie wiedzą nic, a mówią "przestań w końcu siebie niszczyć!" Gdybym tylko potrafiła - przestałabym. Gdybym tylko umiała.. Ale czy nie rozumieją, że tylko wtedy cudownie jest? Ja wiem, że powinnam przestać.. Z czasem może przestanę tak mocno tego znów potrzebować...
Wciąż się śmieję po wczorajszym.. Jeszcze nigdy nie miałam tak, że następnego dnia było tak cudownie jak poprzedniego. Czemu nie umiem się śmiać tak w trzeźwości?

Ja: Płyniesz?
D: Nie, śpię.
Ja: A ja płynę.
D: (!) Fajnie.
Ja: Chcesz rybę?
D: (!)
Ja: Na słodko czy na ostro? No mów bo zaraz zniknie!
D: (!)
Ja: No i zniknęła...





"Kupisz mi lody w polewie porcelanowej?"

Cholera.. było tak cudownie, że nawet nie masz pojęcia.. Ale znów mnie bolało serce... Czasem nie mogłam oddychać.. I znów mam wyrzuty sumienia, że mogłam jakoś sobie poradzić z tym, nie wziąć, wytrzymać...
Aniołku, Mój pomożesz? Nie mam siły... Kręci mi się wciąż w głowie, byleby ten stan nie trwał tydzień, albo dłużej, mimo że już nie wezmę... jak kiedyś. Kiedyś byłam czysta, a wciąż mi się kręciło, jakbym była ciągle pod wpływem tego gówna, co daje złudne szczęście...

Śliczna nuta.. Wciąż jej ciągle słucham. ♥

środa, 23 marca 2011

"Marionetka wszystkich marionetek."

Boli mnie serce.. Czasem nie do wytrzymania.. Kurwa boję się, że coś się pieprzy.. Najgorzej jest wieczorami, kiedy tak boli, że myślę, że zaraz zejdę..Ale co z tego. Ważne, by nie myśleć. Biorę, by nie myśleć, piję by nie myśleć, palę by nie myśleć.. Ostrze schowane głęboko w portfelu jest też po to by nie myśleć, nie czuć, by ulżyć duszy. Kiedy przejadę po ręcę... nie czuję bólu. Widok krwi uspokaja, znika nienawiść, znika obrzydzenie, znika obwinianie się... Ale potem, kiedy to mija jest gorzej.. Pytanie dlaczego? I znów w kółko ta myśl, by znów się ukarać, za to że w ogóle wziełam to gówno do ręki... Czy to musi tak wyglądać? Dlaczego nie umiem sobie wybaczyć? Wmówić sobie, że to nie moja wina...że to nie moja wina.. Nie moja wina. Ale czy napewno? Ciągle mam wątpliwości... Wmówić sobie, że jestem zajebista. Ale to nie takie proste. Zbyt trudno jest zapomnieć w trzeźwości.. Pani powiedziała, że to jest tak, że się nie myśli jak się upije, zapali.. - Kiedyś tak było.. Kiedyś nie myślałam... Teraz jest już  zupełnie inaczej, bo żeby cokolwiek było lepiej muszę długo czekać, nie śmieje się tak już po zielonym... Bo wtedy też myślę: "Jestem dziwką!" - Jak mogłam na to pozwolić? - bo chyba miałam swój rozum.. I tak w kółko... Mówią, że nie jestem. Bo przecież nie jestem, nie puszczam się.. ale co z tego skoro w środku to czuję.. że właśnie się jakiś sposób puściłam dając mu to co chciał?
Ludzie są fałszywi. Ja faszływa nie umiem być.. Naczy może inaczej, jestem fałszywa, ale w zupełnie inny sposób niż oni wszyscy. Oni są fałszywi bo patrzą tylko na swoją korzyść - dla nich uczucia innych nie mają żadnego znaczenia.. Ja jestem fałszywa dla nich, bo jak pisałam jestem uśmiechnięta mimo, że nie umiem się śmiać.. Udaję. ale nie przyjaciela, który za plecami obgaduje.. Jak można w ogóle takim być? nie rozumiem takich ludzi. Bo aż za dobrze pamiętam te spojrzenia skierowane w moją strone, które tak mocno bolały, że pomyślałam,że może jednak? Zawsze gdy myślę, by coś zrobić, zastanawiam się co będzie myśleć, co czuć druga osoba.. Nie chcę widzieć jej łez z moich tanich żartów, które wcale nie są oznaką, że myślę tak jak mówię... dlatego nie oszukuję, nie obgaduję. Nie mogłabym.. zbyt mocno by mnie bolało. Jak można mówić jednemu to, a za plecami robić co innego? Chciałabym umiem odróżniać takich ludzi.. ale ja wciąż myślę, że wszyscy są dobrzy, że nie zranią...
Koleżanka wczoraj mówi do mnie "zostań" - ja że nie, bo nie mam siły... a ona do mnie: "To spierdalaj".... Jak się poczułam? hm.. jak zawsze. Jak nikt..
Obudziłam się o 3:31.. Smak palącego się papierosa i ten dym.. chciało mi się tego. Czego więcej pragnąć kiedy patrzę na świat przestraszonymi znów oczami w środku nocy?
Zastanawiam się, kiedy mój uśmiech był całkowicie pozbawiony fałszu? Nie pamiętam dnia trzeźwości kiedy się prawdziwie uśmiechnęłam... skończył się papieros... szalona Wiki leży mi na kolanach, a closterkeller znów jakby nigdy nic włączony w tle zadymionej kuchni. "Może ktoś podniesie wzrok? I Ty i on wy czyści jak łza, wiecie najepiej co dobre co złe.." czyżby?
Obudziłam się o 3:30 i nie zmrużyłam już oka... Teraz nie mam sił znów się ogarnąć do szkoły, znów nie mam siły...
Tatusiu, gdybyś żył uratowałbyś mnie, prawda?
Rok temu, byłam u Przemka, którego praktycznie w ogóle nie znałam a już usłyszałam od jego kolegi; " Tak nie zachowuje się "normalny" człowiek... Czy ktoś kiedyś Cię skrzywdził?" skąd on to wiedział? jak zauważył? bo przecież mnie nie znał, widział raz w życiu. Czy to aż tak widać?
Moje relacje z matką można porownać do moich dwóch kociaków. Mijają się ciągle. Wiki, chce do Córki, wciąż chce się z nią zaprzyjaźnić, a Ona syczy, ucieka, nie chce jej obecności. Mam z matką tak samo. tylko do tego ona jeszcze kłamie, że ją cokolwiek obchodzę. Idiotka.

wtorek, 22 marca 2011

"Zlękniona dniem.."

Nie chcę być trzeźwa. Nie chce myśleć.. Rzeczywistość za mocno boli... Nie mam siły, znów chcę się poddać ... Przestać czuć. Wymazać. Chciałam zasnąć. A noc znów jest koszmarem. Chyba gorszym niż dzień... bo nocą nie muszę udawać.. Dlaczego oni widzą wszystko jak przez otwarte drzwi? Mówią - nie Twoja wina..Czemu więc wciąż czuję się tak podle? Czemu wciąż się obwiniam? Znów boję się zamknąć oczy. Czemu on znów czai się za zamkniętymi powiekami? Uratuj mnie. Im dalej od przeszłości tym gorzej... Boli coraz mocniej. Powinno być chyba lepiej.. więc dlaczego?! Uratuj mnie od ciemności, w której jestem. Nie pozwól spaść jeszcze bardziej..
Dlaczego nie umiem być zła? Dlaczego muszę być dobra?
Pamiętam jaka byłam szczęśliwa, kiedy pierwszy raz zapaliłam... i usnełam, poczułam wolność.. Pierwszy raz od roku... A teraz znów coś się wali. Albo ja wariuje, albo wszystko wraca..
Ah.. Chciałabym się zemścić. w jakiś  perfidny, obrzydliwy sposób. Ale chuj.. Bo nigdy się nie odważę. bo za bardzo się boję. bo aż za dobrze pamiętam jego ostatnie słowa.. bo wie gdzie mieszkam.. bo się zemści. bo stwierdzi, że ja chciałam. bo się wyprze. Tylko co ze mną... kiedy będzie normalnie skoro znowu wszystko jest źle..
Na darmo zapominam , skoro wciąż pamiętam...




Pisałam tą notkę o 3 w telefonie, bo oczywiście matka kazała mi wyłączyć komputer o 22.. Heh...

poniedziałek, 21 marca 2011

The lights go out all around me.

Gdyby nie on nie pragnełabym zapomnieć. Nie czułabym tego tak mocno.. Gdybym wtedy coś zrobiła.. Cokolwiek... Nie musiałabym się winić.. nie płakałabym w poduszkę co noc.. Boję się zamknąć oczy i boję się je otworzyć. Boję się, że znów go tam zobaczę... i boję się patrzeć na świat... Po co żyć? Nie potrafię wygrać z tym bólem. Gdyby tylko dałoby się cofnąć czas.. ale dziwka zawsze pozostanie dziwką..
Może wtedy byłoby inaczej. Napewno by było.. Nie sięgnęłabym nigdy po to co sięgnęłam, by nie bolało. by zapomnieć..Kiedyś byłam inna. Teraz jestem nikim. Jak ktokolwiek może mówić, że jestem wartościowa... Przecież jestem szmatą. Pozwoliłam.... i nigdy sobie tego nie wybacze.

Chciałabym znów zatracić się w nietrzeźwości... ah... pragnienie to jest nie do wytrzymania...
Ale może to dobrze? "Bóg" mnie ukarał. Za dobro..


"Cokolwiek. Byle nie siedzieć w miejscu. nie tkwić w punkcie i się zadręczać.  Bo wtedy jest punkt dla niego. (..) Przypominaj mu, że Ty pamiętasz, więc on też będzie. O nie, że se zapomni.(..)"

"Zawsze będę Cię kochać. (...) Ale nie możesz tak myśleć. I nie możesz sobie w związku z tym skracać życia bardziej. Kochanie.. Życie wcale nie jest proste. Wiemy to najlepiej. Ale nie możesz zabierać sobie z niego przyjemności udupienia go. Za każdym razem gdy się go boisz, myślisz o nim w obawach - on wygrywa. Gdy nie możesz przez niego spać - on wygraywa. A przecież wcale nie chcesz żeby wygrał. Prawda? (...) Pokaż mu, że tylko raz mógł Cie skrzywdzić. Teraz Ty to będziesz robić. Do końca jego jebanych chwil."

Dziękuję Asiu za te dwa smsy..
I przepraszam Cię. Za to jaka się stałam przez ostatnie lata.. za to, że już nie potrafię docenić tego co mam. Tego, że zawsze mam Ciebie.... Ale pamiętaj, to oni mnie zmienili. Ci ludzie, którzy na każdym kroku pokazywali mi, że jestem tylko śmieciem w ich oczach, że nic nigdy dla nich nie znaczyłam... a ja chciałam dać im tak wiele.. niemal wszystko co miałam. - całą siebie. Zawsze chciałam żeby im było lepiej, ja mogłam nie mieć nic, zostać sama w tym brudzie z tymi brudnymi wspomnieniami, z tym jak się czuję... najważniejsi byli oni. Ci, którzy zawsze traktowali mnie jak szmatę leżącą na ziemi... nie zrobili nic, by zmienić siebie... Może dlatego tak bardzo się zmieniłam? Może dlatego już nie widzę potrzeb innych ludzi? Czasem chciałabym być taka jak kiedyś.. wiedzieć kiedy ktoś potrzebuje wsparcia... być przy nim. Ale chyba już nie potrafię tego odróżnić... Nie umiem już zobaczyć ich potrzeb.. Musisz więc pomóc mi, pokazać kiedy chcesz bym była przy Tobie. Powiedzieć jasno i wyraźnie, możesz nawet wykrzyczeć mi w twarz "jest źle, pomóż!" Wtedy przyjdę. Naprawdę przyjdę... Wiem, że wiele razy się na mnie zawiodłaś, że nie pomogłam, że nie otarłam Ci łez.. Przepraszam, że już nie widzę jak ktoś potrzebuje pomocy... Więc krzycz. Przybiegnę jak tylko będę mogla, tak szybko, jak przyjedzie mi autobus... Bo kocham Cię całym sercem. Wiesz to. Wybacz, że tak bardzo czuję się brudna... że nie umiem być już sobą... Wybacz, że nie umiem..


"Three months and I’m still sober..."

niedziela, 20 marca 2011

Nie znasz - nie oceniaj. Chowam się za pancerzem, by nikt nie odkrył prawdy...

Ja piszę dla siebie. I jeśli ktoś chce mnie oceniać , najpierw niech spojrzy na siebie, swoją przeszłość.. Jest czysta? Byłeś szczęśliwy? Nigdy nie myślałeś, w taki sposób jak ja? Masz szczęście. Nie oceniaj mnie więc, po kilku słowach napisanych tutaj. Tu jest moja odskocznia, mój mały czysty świat, który mogę okazać swoimi oczami. Mogę napisać prawdę, co czuję, co myślę, jak się czuję... W rzeczywistości, w realu, jestem inna, jestem zupełnie inną osobą... Obcą, fałszywą.. Fałszywą dla siebie bo udaję to szczęście, które Ty masz i zawsze miałeś.. Tak, by nikt nie odgadł prawdy. Tego co boli, niszczy.. Tylko tu jestem sobą. Nie muszę udawać.. I przy kilku moich najdroższych Aniołach. Bez Was to wszystko nie miałoby sensu..
Dziękuję Pani Agato. Że Pani jest.
Dziękuję Asiu, że jesteś.
Dziękuję Kasiu, że trwasz... Tylko czasem wydaje mi się, że załamujesz się mną coraz bardziej, z każdym dniem coraz mocniej... Prawda?

Lepiej kiedy jestem czy mnie nie ma? Po co komu wrak upadłego Anioła..

sobota, 19 marca 2011

Dziękuję Wam.

Znów było źle... Miałam znów chwilę zwątpienia, znów nie umiałam powstrzymać tych pieprzonych łez... nie wiem dlaczego kapały, nie wiem od czego, nie mam zielonego pojęcia. Ale, spotkałam się z K i jest już lepiej, już jest dobrze... Byłyśmy sobie na piwie, zielonym.. ;) szczerze, myślałam, że jakoś "wyjątkowo" będzie smakować, a tu okazało się, że smakowało tak samo jak zwykle.. no, ale ważne, że już jest mi lepiej. Chciałam znów pójść i zasmakować nietrzeźwości umysłu, złamać się, odpuścić... poczuć wolność, przestać myśleć. Ale nie zrobiłam tego. Dobrze jest.. Kroczek do przodu? Być może.
Dziękuję za telefon Pani Agato.. :) I dziękuję Ci Kasiu.

Jestem silna. Wiem to.  Mam dla kogo walczyć.... Żyć? Być?

"Jak głosi stare powiedzenie, lepiej się dobrze zastanowić czego się pragnie, ponieważ pewnego dnia można to otrzymać i trzeba będzie zaakceptować. Niezależnie od tego czy udaje nam się odnosić sukcesy czy napotyka się przeciwności, zawsze należy wierzyć w swoją wartość jako osoby. To właśnie się liczy."


Nie chcę tego. Nie mogę znów się złamać... Mimo, że cholernie boli życie bez tego.

Co z tego mam dziś?

Czemu wciąż łzy spływają mi po policzkach..? Czemu tak nagle jest tak smutno, tak znów bez sensu...? -teraz nie muszę udawać.. w końcu jestem sobą... Chcielibyście mnie ciągle taką widzieć?
Płakać... to to czego teraz potrzebuję.. Nie mam już siły trzymać tych łez w sobie...
Chyba znów popełnie dziś ten sam błąd... Zapomnę. Jak zawsze..

Mam dość... :(

Tyle myśli.. tyle znów beznadziejnych myśli mam...

Zawsze chciałam być dobra.. I co mam? Mam dość....
Coraz częściej mnie boli serce...I nie tylko serce... Boję się, że moje ciało nie wytrzyma, któregoś dnia... ale nie potrafię przestać się staczać... Nie chce myśleć.. a do tego nie umiem wyzbyć się uczuć.. Tego co myśle o sobie. Jak miałabym zmienić to?
Boję się dni, nocy, myśli.. Boję się, że znów ktoś odkryje to co chcę ukryć. - Prawdziwą mnie...



Powiesz, co widzisz w moich oczach?

piątek, 18 marca 2011

"Wiem, że żyję, ale czuję się martwy.."

"Dziś znowu skłamałam...
Udało mi się przejść przez ten dzień
Nikt nie zobaczył moich gierek..
Znam słowa, które mam mówić,
I przez chwilę, jedną chwilę jestem szczęśliwa..
Ale, gdy zostaje sama, nikt nie słyszy mego płaczu..
Chcę abyś wiedziała
Że nie zatraciłam się pośród nocy,
Dniami nadal walczę by wyjść w stronę światła.
Chcę abys wiedziała
że, razem dotrwamy do następnego dnia..
Wiem jak zmieniałm swoje życie na zawsze...
Wiem, że powinnam wiedzieć lepiej..
Są dni kiedy czuję się OK,
Ale są i dni gdy nie czuję się tak
 i potrzebuję Twojej pomocy,
Wiec odpuszczam...
Chcę abys wiedziała
Że razem dotrwamy do następnego dnia
Powinnaś wiedzieć, że nie jesteś sama..
Nie wiem kiedy, ale wiem teraz że
Razem jakos to przetrwamy.."

Przetrwamy...? Już dawno zapomniałam czym jest nadzieja, więc trwam przy Twojej obietnicy... Nie opuszczaj...bo przy Tobie wszystko jest takie lepsze... Dałaś światło w tunelu, które zgasło kiedy zrozumiałam, że to wszystko nie powinno nigdy się wydarzyć...
Dziękuję. Cóż więcej mogę powiedzieć? Nie wiem, czy umiem wynagrodzić ten stracony na mnie czas...

Ta osoba wie, że to do Niej...- żyję dla tej osoby.. :) I dla Ciebie Asiu. :*

"Próbowałem być idealny ale nic nie było tego warte...
Próbowałem być idealny, ale po prostu się nie opłacało.."



Szastają mną różne uczucia. Z jednej strony pragnę stać się zła, z drugiej nie umiem patrzeć na cierpienie innych... Boli mnie to. Najchętniej zabrałabym cierpienie tych, których znam, bo nie mogę patrzeć jak ich to boli... Ale wiem, że źli mają lepiej. Tylko, że mam świadomość, pełną świadomość, że ja nie potrafię stać się zła... Czy to źle? I boli mnie to, że ja nie umiem być zła... bo może dlatego inni to wykorzystują?

Czuję, że znów nienawidzę nocy. Czy kiedyś to minie..?

Byłam u Taty. Pamiętaj Tusiu - ogarnij Bożenę. Dziękuję, że Pani tam ze mną poszła... Sama nie wiem, czy bym się odważyła... :)

czwartek, 17 marca 2011

"Palę za wolność, chociaż jestem więźniem."

Mam wiele marzeń.. Wiele takich, które nigdy się nie spełnią. Jednym jest to, żeby mój Tata żył, żeby cofnąć ten czas, w którym nie zrobiłam nic, żeby go "jakoś" uratować, chociaż pożegnać, nie posłuchać wtedy matki, nie iść na tą nieszczęsną wigilię klasową... Gdyby nie to - powiedziałabym mu to, czego niestety nie zdążyłam, bo gdy dotarłam do szpitala jego już z nami nie było... Był wśród Aniołków. On był dobrym człowiekiem, kochanym Tatą, wyrozumiałym.. Nigdy nie pozwolił mi odczuć, że ma mnie gdzieś, że mu na mnie nie zależy, zawsze był... Mimo, że ciągle wracał późnymi wieczorami, a nawet w nocy. Pamiętam, kiedy już był chory, po chemioterapii, kiedy już nie miał włosków, zaproponował mi żebym poszła z Nim do kościoła. Oczywiście zgodziłam się, bo zawsze lubiłam z nim chodzić tam, miło nam się po drodze rozmawiało. Kiedy wyszliśmy z mieszkania zobaczyłam, że nie wziął ze sobą ulubionej czapki, powiedziałam mu to, pamiętam wtedy to jego przerażenie w oczach, że ktoś zobaczy, że jest chory... Kiedy już mu ją przyniosłam, ucieszył się. Kochałam Go. Czasem tęsknota jest zbyt wielka.. Ale nie mam odwagi odwiedzić Go na cmentarzu... - Zbyt mocno jeszcze boli. Mimo,że to już ponad trzy lata...
Chciałabym być kimś zupełnie innym, mieć marzenia, znaleść sens... cofnąć czas do tego momentu kiedy pierwszy raz zapaliłam papierosa idąc z "siostrą" do złotych tarasów. - Teraz bym odmówiła, bo od tego wszystko się zaczęło.. Pamiętam słowa R kiedy powiedział mi: "Jeśli zaczęłaś palić, to widać, że masz jakiś problem". Miałam, wciąż mam ten sam... Nie potrafię uwolnić się od wspomnień.
Chciałabym, żeby Go tak bolało, że nie mógłby wytrzymać. żeby się bał zrobić jakikolwiek krok w przód czy w tył wychodząc z domu - tak jak ja się bałam. żeby miał co noc koszmary, których ja do tej pory nie umiem się pozbyć, czasem aż tak bardzo znów boje się spać... Chciałabym, by ktoś zrobił mu coś, czego nigdy nie zapomni. Może wtedy w moim życiu coś by się zmieniło na lepsze? Może wtedy przestałabym się obwiniać? Nie wiem. Ale chciałabym zrobić coś. Cokolwiek. By ulżyło mojej duszy.
W. znów coś ogarneła... Powiedziała mi, że mogę do Niej zadzwonić, kiedy będzie mi źle, kiedy będę chciała wziąć, zapalić, albo znów wypić litr wódki. Ale czy to nie głupio dzwonić tak do własnej wychowawczyni?
Jeszcze tylko jutro. I znów poczuje wolność w jakiś sposób..

środa, 16 marca 2011

Przegrała szmata, która myślała, że pokonała chęć zapomnienia tym co kiedyś sprawiało jej radość..

Nie wytrzymałam. Wziełam... Tęskniłam za tym, tęskniłam za takim stanem, nie umiałam przejść obok tego obojętnie, jak kiedyś, kiedy myślałam, że już pokonałam tak wielką tęsknotę za taką nietrzeźwością umysłu. Ona wzieła 15, ja z początku też.. ale zbyt mało mnie wzięło, musiałam o wiele więcej czekać, choć może i nie, ale ja nie wiem już... Pamiętam tylko, że poszłyśmy na piwo potem, a potem dowaliłam sobie jeszcze żeby było jak kiedyś..- a wszystko by nie myśleć, by przestać myśleć... - pamiętaj.
Czy żałuję? Powiem tak.. wczoraj pod wpływem tego gówna byłam szczęśliwa. Przestałam myśleć.. Osiągnęłam swój cel... Złudny cel. Ale gdybym mogła cofnąć czas, nie zmarnowałabym chyba tej szansy, skoro już tyle wytrzymałam. Mniejsza o większość. Matka zauważyła. Mam jej już dość. Nie chcę by gadała mi, że się martwi, pokazując że ma mnie w dupie. JA ją mam.
Zastanawiam się co ja znów robię ze sobą. Już przecież nie widziałam aptek, już było ewentualnie.. Ale bolało, że boli kogoś innego.. Tylko, że ta osoba zasługuje na wiele więcej... a ja nie wiem jak zrobić tak by jej ulżyć.. Boże, gdybym tylko umiała, zabrałabym jej cierpienie. Dwa dni temu, wygrałam z ostrzem, które pragnęłam poczuć znów tak mocno... ale jestem na przegranej pozycji, bo znów zaczęłam. I suwaczek trafił szlag. Znów jestem na dnie. Ćpunka, która myślała, że wygrała... a kiedy Aśka zapragnęła nie czuć, ja zapragnęłam znów poczuć to samo... Wtedy jak nie brałam, nie znaczy, że nie myślałam, jak jest po tym cudownie.
Zazdroszczę. Chciałabym mieć takich rodziców, taką rodzinę... taką idealną? Może się mylę, ale tak pomyślałam, jak zobaczyłam Was pierwszy raz..
Chciałabym mieć takich rodziców. Takich cudownych. Chciałabym mieć Tate..Bo matka choć jest, tak naprawdę jej nie ma. Ona jest głupia. Nic nie rozumie, dlatego nigdy nic jej już nie mówie. Dla niej to temat zamknięty..
Dziękuję Wam, że jesteście przy mnie. Nawet, jak znów przegrałam...

Nie śpie w nocy.. Znów coś jest nietak. Czuję to.


"Obie jesteśmy takie same. palimy,pijemy i przeklinamy ale tak cholernie Ci zazdroszczę!
* Przestań ,z nas obu to Ty jesteś ta ładniejsza.
-może tak. ale mnie postrzegają za głupią jędzę,która bezpowrotnie zstąpiła na złą stronę a nie dziewczynę,która od czasu do czasu chcę zabłysnąć i ma humorki...

Zła córka, zła osoba,zły człowiek.

- i wiesz... czasami chciałabym mieć jednak ten metr sześćdziesiąt wzrostu, krótkie nogi i parę kilogramów nadwagi, może wtedy ludzie nie byliby wobec mnie tacy powierzchowni."


                                                                                                
       

niedziela, 13 marca 2011

"Jest milion sposobów, by przestać tkwić w tym bagnie."

"Takiego smsa potrafiłaś napisać?!" - usłyszałam od matki. Tak, takiego. Nie mam już więcej siły oszukiwać siebie i jej, że cokolwiek do niej czuje, oprócz tego jednego uczucia - nienawiści.
Jestem właśnie w niebie. Nie myślę znów, znów się nie obwiniam i tak nie boli... Właściwie to nie czuję teraz nic. Nie wiem, czy jutro pójdę do szkoły, nie wiem właściwie teraz nic. Chciałabym tak czuć się zawsze. Ciągle być w tym innym lepszym wymiarze. Świat w trzeźwości jest zły.. Zbyt mocno przypomina mi o przeszłości. A teraz? Nie myślę, nie czuję - jest po prostu tak jak pragnęłam zawsze by było... - cudownie.
Iluzja? Być może. Ale co z tego. Ważne, że teraz jest dobrze. A jutro, znów będzie ta szara beznadziejna rzeczywistość, bez tego cudownego uczucia złudnego szczęścia i prawdziwego na pozór uśmiechu.
Nienawidzę życia. Nienawidzę matki, przeszłości, teraźniejszości i trzeźwości.

Przepraszam, Pani Agato... Musiałam przestać myśleć. Tylko wtedy nie czuję, że jestem szmatą.

sobota, 12 marca 2011

"Mamo", jeśli to czytasz, to wiedz, że to PRAWDA.

Phobio, możesz podpisać się imieniem?

Acodinu nie mam i jestem wkurzona. Wiedząc, że siedzi grzecznie w torebce, czułam się lepiej... wiedziałam, że uratuje moją duszę kiedy znów pragnełabym przestać się obwiniać... ale w głębi duszy nie chciałam. Ale było mi lżej, wiedząc że jest schowany, że jest tylko na wyciągnięcie ręki, że pomoże kiedy będzie bolało...
Po co Ona mi go wzieła? Głupia, myśli, że to coś zmieni, że ja przestanę chcieć zapominać.. że przestanę się staczać. Ale Ona doskonale wie, dlaczego to robię. Jedank nie chce się do tego przyznać... "Mamo" właśnie tak, dlatego, by przestać czuć TAMTO. Dlatego. NIE ZAPOMNIAŁAM, nie rozumiesz? To tak mocno wciąż boli.. A Ty co?! Nie zrobiłaś nic, zupełnie nic.. OLAŁAŚ MNIE. Wciąż olewasz. DLACZEGO wtedy NIE ZAREAGOWAŁAŚ? Jak mówiłam Ci "nie"? NIGDY Ci tego nie wybaczę. Dla mnie już nie istniejesz. Pozwoliłaś czuć mi się szmatą. A ja jeszcze głupia myślałam, że czas uleczy ranę, że przestanie mnie to z czasem męczyć... że przestanę o tym myśleć, że z czasem przestanę o tym pamiętać.. Musiałam poradzić sobie SAMA z tym wielkim strachem, z tymi w kółko powtarzającymi się koszmarami, z tą wieczną bezsennością, z tym ciągłym lękiem, kiedy wychodziłam spoza te cztery ściany, choćby do szkoły. Jestem głupia. Zawsze byłam dla Ciebie nikim. Nigdy nic dla Ciebie nie znaczyłam. TY dla mnie też nic nie znaczysz. Tak bardzo wtedy chciałam, żebyś ze mną porozmawiała.. przytuliła... Zrobiła coś. COKOLWIEK. Ale zrobiłam błąd, że o tym wiesz. WIEDZIAŁAM,że nic z tym nie zrobisz, a mimo to, pozwoliłam, by On powiedział Ci tą moją największą tajemnicę.. Pozwoliłam, bo w głębi duszy myślałam, że jednak mi pomożesz... Ale znów mnie zgnoiłaś. Jestem głupia, że Ci ZNÓW zaufałam. Nie jesteś tego warta. Nic nie jesteś warta. W sumie, czego mogłam się po Tobie spodziewać? Chyba właśnie tylko tego, jak właśnie postąpiłaś wtedy jak tak mocno Cię potrzebowałam. Jesteś nikim.
Dlaczego poznałam smak nietrzeźwości, ćpania i picia do nieprzytomności? Chcesz znać odpowiedz? Bo byłam z tym SAMA. Myślałaś, że wymyślam. OBWINIAŁAŚ MNIE. Nie zaprzeczaj.. Doskonale pamiętam jak było, zawsze byłam dla Ciebie NIKIM i doskonale o tym wiesz.

Kiedyś było inaczej. Kiedyś, kiedy bałam się nawet odezwać do kogokolwiek... może gdybym teraz taka była, nigdy nie stoczyłabym się tak? albo "aż tak"?
Jestem zbyt głupia, by to zmienić. Wiem, że nie przestanę, że lubię nie myśleć. Bo gdy myślę wciąż myślę o jednym. O tym.


Głupia, beznadziejna, nikomu niepotrzebna, zawadzająca wszystkim dziwka... Tak właśnie o sobie myślę. I za nic nie umiem tego zmienić.
Chcę płakać. Płakać, płakać, płakać... ale nie mogę. Bo znów stwierdzą, że się użalam... muszę udawać, udawać udawać... ale coraz częściej widzą, że ten "uśmiech" jest tylko sztuczny. Kiedyś umiałam zrobić tak, by jednak nie zauważyli.

"Potrafisz oddychać, ale nie potrafisz żyć" . 

Nauczcie mnie żyć, być, nie obwiniać się więcej... Przestać udawać uśmiech, kiedy chce mi się płakać. Bo już nie umiem być chyba sobą...

Mam w porfelu żyletkę.. Na wypadek, gdybym chciała znów się ukarać, za to kim się stałam.

Phobio, dziękuję.

Phobio, dziękuję Ci za ten komentarz, pod ostatnią notką...
Ja wiem, że mam siłę. Ale czy potrafię ją dobrze wykorzystać? Boję się. Cholernie się tego boję. że będzie inaczej niż myślę, że będzie gorzej niż jest, że znów zostanę z tym wszystkim sama.
Wczoraj znów się upiłam, w miarę.. Potrzebowałam tego. Musiałam odreagować. Wróciłam do domu przed pierwszą. Ale nie żałuję, ani chwili z tym whisky, wódką i z tym piwem. Wszystko naraz, pomieszane tak jak pomieszane jest moje życie. Ale jakoś mało mnie wzieło. Może jednak to dobrze. Chcę, zmienić przeszłość. Chcę zdać. Nie chcę znów zawieść ludzi, którzy mi pomagają. Nie mogę ich zawieść..
Matka wzieła mi mój acodin. Ten, który pozwalał mi zapomnieć. Kochałam się w nim zatracać. Ale mimo, że go miałam przy sobie nie złamałam się, nie wziełam go.. Jestem dumna tego. Kiedyś, bym bez tego nie wytrzymała.   Już mnie tak bardzo do niego nie ciągnie. Ale to nie zmienia faktu, że nienawidzę matki, która mi go wzieła, bo niby kto inny mógłby to zrobić? Jeśli będę potrzebować, mogę znów sobie kupić, odlecieć... A ona zabierając mi go, nie zmieni nic. I tak własnie mi pomaga, zabierając to co pozwalało być szczęśliwą...

czwartek, 10 marca 2011

Wszystko po trochu.

Nie chcę dłużej czuć się jak szmata. Nie chcę widzieć więcej jego mordy przed oczami. Nie chcę dłużej się obwiniać. Nie chcę czuć ciągle, że nie zrobiłam nic. Znów mam siłę walczyć... Dzięki Pani.


 O.K. - "coraz częściej się sprzeczamy o jakieś chujowe sprawy." - Miałam to samo. Więc już niedługo. Już niedługo i już z Nim nie będzie. Oby. Byłoby cudownie.

Jutro piątek.. i w końcu weekend. Napisałam wok i pewnie znów zawaliłam.
Oczywiście standardowo nic nie umiem na jutro. Nieszczęsna lekcja znów przypomni... o wszystkim tym, co pragnę zapomnieć.
Chcę się napić. Byleby matka z nią pojechała do tego krakowa jutro. Miałabym chatę dla siebie. Potrzebuję tej nietrzeźwości. Jak ją zwyciężyć?
Woń flowingów męskich unosi się w powietrzu... Tak bardzo mi Go przypominają. Wszystkie piękne chwile. Nie ma tych złych, dla mnie nie istnieją. Choć były złe. Ale po co pamiętać te złe... Bardziej jednak create Pumy..zapach tych perfum przypomina mi dzień w którym Cię poznałam.
Widziałam się z Asią. Dziękuję Ci za tą koszulkę. Tak mocno Cię kocham! Do szaleństwa. ♥ Mimo, że czasem tak mocno jestem na Ciebie zła..

Wczoraj usłyszałam, że jestem "dzika" że nie potrafię zaufać facetom, że widać, że się boje.. Niech myślą co chcą. kiedyś będzie inaczej, znów w to wierzę.

środa, 9 marca 2011

:-*

Dziękuję Pani za dzisiaj. I w ogóle za wszystko, dziękuję, że Pani jest przy mnie. I dziękuję, że chce Pani mi pomóc. Jestem naprawdę wdzięczna... ale czy te słowa coś znaczą? Słowa, to tylko słowa, ja chciałabym pokazać Pani, że naprawdę DZIĘKUJĘ. Ale jak to pokazać, oprócz tego, że już Pani ufam? Naprawdę chciałabym jakoś to Pani pokazać, w jakiś sposób Pani podziękować.. Ma Pani jakiś pomysł może? :-]
Będę strasznie tęsknić... przez tyle dni, kiedy Pani tu nie będzie. :( Życzę miłego i udanego wyjazdu:)) :**

Aśka oczywiście wybrała kogoś innego. A miałam się z nią spotkać... Heh.. czuję, że już jej na mnie nie zależy, choć dla mnie wciąż tak samo jest ważna. Nie widziałam jej trzy tygodnie, leci czwarty...
Zaliczałam dziś wos, powiedziała mi, że jak to zaliczę, to zaliczy mi semestr.. Oby dobrze mi poszło...
Heh, zostaje jeszcze jutro wok, jeden sprawdzian z matematyki i ten nieszczęsny WF... mam nadzieję, że jednak jakoś uda Pani się zaradzić na tą jedynke... uratowałaby mi Pani życie, przecież ja nawet biegać normalnie nie umiem! :( Nie mam pojęcia co tam się robi, bo przecież nie ćwiczyłam od trzeciej klasy podstawówki... no cóż, łamaga jestem i tyle :p może dlatego za bardzo się męczę... albo przez to chore serce. Boję się, że któregoś dnia nie wytrzyma i zostanę rośliną... matka mnie przed tym ostrzega. Ale dla mnie ciągle ważne jest to, by przestać myśleć... Boję się też, że kiedyś zabraknie mi "tego".... że będę musiała mieć operacje.. nie chce byś łysa:( jak to by wyglądało... Czasem to mnie boli, może się coś psuje... Jeśli miałoby się coś ze mną stać, to wolę umrzeć. Boże proszę weź to pod uwagę.

poniedziałek, 7 marca 2011

Piszę drugi wpis w dniu dzisiejszym..
Byłam w pubie na piwie z Sylwią i Kasią... po drodze spotkałam Piotrka, fajnie było. Tylko beznadziejnie, że tam zasięgu nie ma...
Chciałabym jeszcze raz Pani podziękować.. za to, że Pani jest i że Pani mówi, że będzie... Spróbuję zaufać, ale to niestety nie jest takie proste... Ufałam tyle razy, mówili, że pomogą, że nie zostawią.. a kiedy już zaczęło ich męczyć moje gadanie, że nie mam siły... znikali jedna osoba po drugiej.. Ale proszę, proszę... mnie nie zostawiać! Tak bardzo potrzebuję kogoś, komu się wygadam, w końcu powiem wszystko.... ale Pani i tak już wie najważniejszą rzecz, i te inne mniej mnie dręczące..
Sylwia błagam.. nie możesz tego zrobić. Spójrz, jeszcze tylko niecałe dwa miesiące. Odliczając weekendy, rekolekcje, święta... to chyba mniej niż czterdzieści dni. Nie możesz się poddać... Musisz znaleść sens, ja już go chyba znalazłam. W Pani, Pani Agato.. Nie mogę Pani stracić, bo znów upadnę.
Ja nie mogę Ci Sylwia pomóc, sama mam już dość wszystkiego.. Tej szkoły, tego ciągłego udawania, że jest dobrze, tego, że matka coś dla mnie znaczy... Mam dość udawania, że cokolwiek umiem na kolejny dzień w szkole. Bo nie umiem. Nic nigdy nie umiem. Chodzę tam tylko, żeby mieć obecność, wychodze i szlajam się.
Jeszcze tydzień temu chodziłam do szkoły, wychodziłam z niej spotykałam się z kimś i paliłam, by było znów cudownie.. Jeszcze dwa miesiące temu pragnęłam brać acodin.. - nie twierdze, że już tak nie jest bo czasem jak znów nie mogę znieść bólu... walczę by mieć siłę nie pójść do apteki... ale mam przy sobie jeszcze te dwie paczki... ale nie chcę o tym myśleć. Jak zacznę to znów nie skończę. Nie chce tego gówna. Powoli mnie zabijało. Bolało mnie od tego serce. Nawet jak zapale.. mnie boli. Kiedyś tak nie było. :( Kiedyś nie bolało jak paliłam. Jeszcze dwa miesiące temu piłam litrami wódkę... ale chyba z tym też się ogarnęłam. Czasem tęsknię za tym stanem upojenia... ale nie chcę znów zacząć upijać się do nieprzytomności, po tym też bolało mnie serce... nie mogłąm oddychać. Ale było cudownie, znów nie myślałam.
Asia wróciła z Nowego Yorku. :) W końcu, moja kochana... Boże jak ja za Tobą tęskniłam!!!!
Głowa mnie boli. może od tego, że dość dawno piwa nie piłam.
Już chcę weekend. Już nie mam siły...

"Powstań, nie milcz. Jeśli będziesz tłumić w sobie emocje, wkrótce wybuchniesz"

Ona dziś oznajmiła mi, że chce się zabić. Miałam z nią... ale ona chce dziś, koniecznie dziś! Nie chcę, by sama odeszła, przecież pragnę tego również najmocniej, byłabym wtedy z Tatą.. Jeśli Ona to zrobi, ja pójdę za nią, proszę Boże nie pozwól jej.. Zrób tak, by jej odwaga zniknęła wraz z wyjęciem tych nieszczęsnych tabletek z opakowań. Miałyśmy poprawić oceny, napisać listy, wysłać je, stworzyć pozory, że jest super..a potem zniknąć -przestać zawadzać, obwiniać się. Dwa opakowania acodinu są jeszcze w mojej torebce.. dziwię się, że jeszcze ich nie wchłonełam, by poczuć tą wolność.. Jeśli wezmę, to odrazu pięć, a nie jedną, jedna da tylko na chwilę wolność, ja pragnę wiecznej wolności. Gdyby tylko Ona na mnie poczekała.. jeśli Ona zniknie, ja nigdy sobie tego nie wybaczę. Tak jak wielu innych beznadziejnych spraw..

Tato, nie pozwól jej. Uratuj ją, jeszcze na chwilę... Proszę!
Gdybyś żył, byłoby zupełnie inaczej.

sobota, 5 marca 2011

Jest znów cudnie, Tylko wtedy nie udaję. Dziękuję Pani Agato... za wszystko.

Jest mi lżej.. Naprawdę. Dziękuję Pani bardzo.. :*
Znów byłam w niebie. Teraz już tylko chce mi się spać. A miałam przestać... Ale musiałam przestać myśleć, do cholery. Ale wziełam tylko trzy buchy.
Nie wiem, czy pisałam, że zaliczyłam matematyke... :) Dlatego przełożyłam, świetny pomysł, by zniknąć.
Ale, teraz kiedy poznałam Panią.. nie wiem, czy jeszcze chcę. .. Nie chciałabym już Pani nie zobaczyć, nie wygadać się... Cieszę się, że Panią poznałam, ale proszę mi powiedzieć, kiedy Pani będzie mieć mnie już dość... Ludzie mają dość, kiedy wciąż i wciąż się gada o tym samym... że chce zniknąć, że nie mam siły, że czuje się dziwką.. że jestem głupia i beznadziejna, że lepiej będzie beze mnie... Ale, jest mi dużo lżej dzięki Pani. Dziękuję, że Panią poznałam, Pani Agato.. Proszę tylko obiecać, że Pani nie zniknę... Nie chcę potem znów zapominać, kiedy już się do Pani w jakiś sposób przywiążę... Proszę więc mi mówić, jeśli będzie Pani mieć mnie dość, przestanę gadać, że jest mi źle.
Zacznę udawać. - Tylko to umiem perfekcyjnie.
Jak mam się odwdzięczyć, że Pani daje mi wiarę? W jaki sposób podziękować, że Pani się znalazła, żeby zagłuszyć właśnie mój ból..?
Tylko po co znów paliłam?
Głupia! głupia! głupia!

czwartek, 3 marca 2011

Ogółem.

Napisałam matematykę, mam nadzieję, że zalicze. Byłabym w niebie, gdybym zaliczyła.. :)
Wspomnieli o tej Ance z 2006 roku, co popełniła samobóstwo... Wypowiadał sie obrońca tych chłopaków, a matka zaczęła się drzeć. Tylko, że nic nie zrobiła w sprawie,w której powinna. Powoli przestaję o tym myśleć.. Tylko wciąż to wraca, kiedy ktoś naruszy moją nietykalność. I to jest w tym wszystkim najgorsze. Bo zawsze coś takiego otwiera tą starą ranę... która znów bardzo długo się bliźni, zaczyna się wszystko od nowa. Ale jak wspomniałam, staram się o tym nie myśleć...
Mówią, że zdam. Więc może warto jeszcze chwilę poczekać, aż zaliczę wszystkie przedmioty? Tylko, że te dwa opakowania pójdą w ruch, bo wiem, że je mam.... bo niby nie biorę 2 miesiące. Ale już chciałam znów dziś wziąć, bo myślałam, że zwalę matmę, ale o dziwo jestem dobrej myśli. Niech ta dobra myśl więc towarzyszy mi do tej pory, kiedy dowiem się czy zaliczyłam. Jeśli okaże się , że nie to się pomyśli..

środa, 2 marca 2011

Ten stan.... znów wszystko trafiło szlag, a ja nie mogę już tak żyć. Nie zniosę dłużej tych wszystkich spojrzeń, tego, że wiedzą. Ale nie wiedzą. Nigdy nie będą wiedzieć...

Kupiłam. Jeszcze pójdę tam raz, po kilka... Pytał się o Ciebie, powiedziałąm, że jesteś w NY. że wrócisz za tydzień, ale... pytanie jest jedno. Nie zadam go tu, bo domyślisz się wszystkiego, a tego nie chcę... Nie chcę by nie wyszło. Dziś znów chciałam zapomnieć. Zawaliłam WOS, oczywiście nic nie umiałam... ale nieważne. Jeszcze tylko dwa dni. Wytrzyma się jakoś... może... Ale chciałam poprawić przedmioty. Jutro piszę matmę, zwale ją znów. Znów będzie bolało. Myślę, że nie uwolnię się inaczej od A.

Marzec. Dwa lata temu...  Nie umiem tak żyć, za mocno boli. Umarłam wewnętrznie. Teraz kolej na to, bym zniknęła wam z oczu, zaszyła się gdzieś, przestała wam zawadzać. Ale to oznacza tylko... Nie wolno wam myśleć, że to wasza wina, to mój wybór. Jedyne racjonalne wyjście.. Gdybyś tylko wiedział. Ale nie wiesz, bo nie zdradzę Ci tego, bo ktoś przeczyta.... i stwierdzi jedno.
Napisze tylko jeszcze coś jej, tej którą kocham. Matce będzie lepiej, lżej.. Nigdy mnie nie kochała. A teraz to ja już mam ją gdzieś. Przykro mi...