"Każdego ranka dostajemy szansę na nowe życie.
Pomimo chmur - Walcz.
Bo życie nie kończy się na kłopotach,
A słońce świeci ponad nimi..."

poniedziałek, 31 grudnia 2018

koniec roku...

Koniec roku. Sylwester..  a ja leżę w łóżku, oglądam tv i jest mi smutno. Kolejny rok a ja znowu nic nie osiagnelam.... już mam 27 lat. kurwa.... nadal studiuje coś czego nienawidzę, mieszkam z matka, nie robię tego czego zawsze chciałam.... ale chociaż mam prace, która lubię. Tydzień wolnego i znowu mam lenia. Leżałam cały czas w łóżku i nie wiem jak mam wrócić do pracy....
Budzę się rano i znowu boli mnie głowa. Od samego otwarcia oczu do wieczora.. nie jestem w stanie myśleć. Podnieść głowę z poduszki. Znowu będę uznawana za lenia. Jak mogę się nie uczesać, nie ubrać nie ogarnąć. Znowu jeden krok to ogromny wysiłek.  Niemoc. Zmęczenie. Bezsens. Życie znów jak zawsze jest pozbawione sensu. Każdy kolejny dzień przynosi tylko wielkie rozczarowanie, poczucie beznadziei i rozpacz.
co udało mi się zrobic przez ten rok?
Skończyłam terapie dzienna, 3miesieczna. Chodzę raz w tygodniu na terapie grupowa od kilku miesięcy.ale zamiast podnosić się mam wrażenie ze się cofam. Jestem trochę  silniejsza, bardziej śmiała i mniej się przejmuje wszystkim. Mam prace która w końcu lubię! 😀 w domu, sama ze sobą!
A postanowienia?
Terapia indywidualna. Praca nad sobą. Terapia dzienna. Praca.... chciałabym się zapisać do szkoły na technika weterynarii i zrobić kursy. Moje odległe marzenia... kiedy zacznę realizować te ostatnie....?

tak szybko to zleciało.....