"Każdego ranka dostajemy szansę na nowe życie.
Pomimo chmur - Walcz.
Bo życie nie kończy się na kłopotach,
A słońce świeci ponad nimi..."

niedziela, 22 października 2017

Dwa kroki w tył.

Już kilka tygodni zabieram się za wyrzucenie z siebie tych kłębiących się gdzieś w środku myśli i emocji. Może w końcu coś uda mi się sklecić. Im dłużej nie pisze tym mam wrażenie, że już zapomniałam jak to się robi, jak napisać coś sensownego, wartego uwagi.
Skończyłam jedną terapię, zaczełam drugą. Ta pierwsza dała mi bardzo dużo. Zmieniłam się, przestałam się bać. Nauczyłam się dzwonić i odbierać telefony. Uwierzyłam w siebie. Wyszłam pewniejsza, wyszłam o wiele bardziej silniejsza. Dziś znów chodzę na terapie. Mam jednak wrażenie, że się cofam. Że to co osiągnełam tam znika bo zaczynam znów się bać. Terapeutka kilka dni pod rząd dawała mi dobitnie do zrozumienia, że jestem gównem. że tak naprawde nic nie znaczę. że nie mam kurwa szacunku do otoczenia. Chciałam odpuścić, zniknąć i już się tam nie pokazać. Miałam wrażenie, że strach z dnia na dzień jest większy i każdy krok wyjścia z domu i zawitania na terapii jest wielkim wyzwaniem... ale dzielnie grałam swoją rolę uśmiechając się do ludzi w środku mając pełno łez i obaw. Perfekcyjnie grałam, bo nikt nie zorientował się jak bardzo było mi tam źle...
Aktualnie jest spokój, nie poniża mnie, odpuściła. Nie wiem jak to będzie. Jedyne co chcę to terapię indywidualną z E.Nic innego na dzień dzisiejszy się nie liczy. Nie zmieniłam tego co chciałam zmienić, nie zrobiłam kolejnego kroku w przód, a o dwa kroki w tył, nawet trzy.
Zaczełam magistra. Pedagogika Korekcyjna. Ostatnio wpadł mi do głowy pomysł pisania pracy o molestowaniu...Tyle jest tych przykładów, że szkoda gadać. Tyle żyć zmarnowanych. Trzeba ruszyć temat, nie może być w ciąż tematem tabu.. No, ale zobaczę co z tego wyjdzie.

Gubię się w sobie.