"Każdego ranka dostajemy szansę na nowe życie.
Pomimo chmur - Walcz.
Bo życie nie kończy się na kłopotach,
A słońce świeci ponad nimi..."

poniedziałek, 31 października 2011

Kurwa.

Mówiła, że go nie kocha. Ja pierdole. I wstawiła zdjęcie jak sie z nim całuje... Nienawidze jej.. Oby go zostawiła, bo nie wytrzymam. :(

Kocham.  zbyt mocno... czy kiedykolwiek przestanę?!


I znów ta myśl, żeby przestać myśleć.....

niedziela, 30 października 2011

umrzeć, by przestać się zadręczać.

Tyle wspomnień . Jak o nich myślisz, to zbiera Ci się na płacz . Co będzie jak to wróci ? Nie, nie może wrócić znów ta bezsiła, ten strach i niemoc... Nie chcę znów czuć tego bólu od wewnątrz. Cały czas zagubiona w ciemności próbuję znaleźć drogę do bezpieczeństwa. Bez strachu i lęku.. Bez pieprzonych przekonań. Próbuję znaleźć w sobie tą siłę, by się nie poddać.. Muszę wiedzieć co się stało, kiedy moje ciało odmówiło posłuszeństwa -kolejny raz - znów byłam ponad świat. Ponad przeszłość.  Chciałabym umrzeć, przestać się zadręczać.  Chociaż na chwilę przestać pamiętać.  Ale tak bez brania czy picia.. Ale tak łatwo nie ma. Niestety, pozostaje mi wciąż żyć z tym piętnem.. Powiesz mi: Jakim kurwa piętnem?! ale ja wiem swoje, moje myśli uczucia... tak to one! Wciąż próbuję zrozumieć demony mieszkające w mojej głowie.. chcę je zniszczyć, ale one wracają. Nie dają się wytępić...

Moje serce umiera znów z bólu.  Fizycznego rzecz jasna. ale napierdala oczywiście znów.

I tak wiem, że nie zdołam.. tak jak nie zdołam pokochać kogoś znów... bo tak naprawdę będę na Niego czekać. Bo w środku wiem, że zawsze pozostaniesz mój...

piątek, 28 października 2011

Little.

Funkcjonuje ciągle tak: kawa, tiger, kawa, tiger.. Najbardziej wkurwiają mnie weekendy, bo musze wstać bardzo wcześnie, wyjść bardzo wcześnie i jeszcze zdążyć, a już zaczyna mi się to nie udawać.. Matka wciąż gada mi o pracy, ja wciąż nie umiem wytrzymać i tak mijają mi dni, których nienawidze.. Ostatnio znów zapaliłam zioło, śmiałam się. Czułam, że żyję. Przestałam myśleć.... Kocham ten stan.
Dziś się napiję. Chyba upiję.. nawalę do nieprzytomności. Bo znowu nie wytrzymuję.
Wczoraj typ od jazd stwierdził, że nie potrafię teorii, że zrobi mi jeszcze raz ten egzamin. Czy on ma w ogóle prawo do tego? Fakt, nie uczyłam się tego wszystkiego z książek, fakt, że trochę sobie olałam. Ale czy on nie powinien mieć wyjebane na teorie i uczyć mnie tylko praktyki?! Jeszcze stwierdził, że nie ma szans by mnie dopuścił do egzaminu państwowego. Idiota.
Zaczynam znów myśleć o jedynej miłości mojego życia... Chyba jednak nigdy nie wyprę tego uczucia z mojego serca, zawsze tylko On będzie się liczył. Boże dlaczego nie umiem pokochać żadnego innego faceta?! Kocham Go. Wiem, że oddałabym za Niego życie. I zawsze w moim sercu zostanie miejsce, które będzie czekać tylko na Niego. I wiem, że będąc z innym będę czekać na niego, a jeśli tylko się odezwie ja polecę od razu. Bo tylko On może mnie mieć zawsze i wszędzie, bo jest wszystkim kogo pragnę i potrzebuję...
Little..

niedziela, 23 października 2011

Bo tak łatwo mówić: "przestań o tym myśleć!"

Wiem, że takim myśleniem się zabijam.

Nie potrafię spać. Jak nie śpię to go nie ma. Jak śpię przychodzi.. Widzę go.. To jego spojrzenie... i czuje na sobie strach, który mnie paraliżuje... Chcę go w nich zabić, ale widze tylko ten szyderczy śmiech...
A potem jest tylko gorzej.
Dochodzi do tego, że boję się zasnąć.
Jak sprzed tych kilkudziesięciu miesięcy.
I te gorzkie łzy.
I te myśli.
Nie chce pamiętać....
Nie chcę brać. Ale ten ból fizyczny jest przecież niczym.. Przecież wiesz....

"Tak naprawdę jesteśmy sobie potrzebne" :* dziękuje Aniołku..

piątek, 21 października 2011

Bo facetom zależy tylko na jednym.

Czuję, że płonę! Mam dość. Nie potrafię uwierzyć już, że będzie dobrze.
Tęsknię, tęsknie i myśle, myśle i sie martwie... Nie potrafię czuć się wolna - znów czuje sie złamana. Nie masz zbyt wiele czasu. Zdecyduj zanim zawróce na poprzednią ścieżkę.. Jeśli zawrócę, nie będzie odwrotu, nie zdołam już złamać lodu, nie będę już umiała.. Pamiętaj masz szansę, masz szasnę być szczęśliwy... Czego się boisz? Mówiłam Ci. Jesteś drugim facetem, który nie wzbudza we mnie strachu i lęku - nie chcę przed Tobą uciekać. Wiem, że potrzebujesz czasu. Daję Ci go, ale czekam. Z każdym dniem zoraz bardziej boję się, że już się nie odezwiesz. Jestem tu. Mogę Ci dać to co zawsze chciałam otrzymać, ale nikt nie dojrzał we mnie Anioła... Odziedziczyłam niestety cechy po Tacie, więc.. Będę dobra, cierpliwa, opiekuńcza, kochana... Daj mi tylko szansę... Nie bój się zaryzykować.. Dlaczego się boisz? Bo zaproponowałam Ci sex, dlatego się już nie odzywasz? Myślisz, że zaproponowałabym Ci to, gdyby mi na Tobie nie zależało? Nie rozumiem więc, dlaczego mnie pocałowałeś? Czytałeś, że nienawidzę pocałunku bez jakichkolwiek uczuć. Dla mnie ten pocałunek znaczył o wiele więcej.. Łukasz, masz jeszcze trochę czasu.. Boję się, że zgubiłeś telefon, bo masz wciąż wyłączony. Jeśli chcesz, możesz się skontaktować ze mną przez komentarz tutaj na blogu.
Za dwa tygodnie stwierdzam iż zostaje lesbijką. Bo dziewczyny przynajmniej nie rzucą się, nie zrobią nic wbrew Twojej woli i nie bawią się uczuciami.
No i stwierdzam fakt, że facetom tylko zależy na jednym. Ja mówię, że mam chcicę, lubię o tym mówić, myśleć, ale nie będę spać z kimś kogo nie kocham. (chodzi mi tu o miłość mojego życia i Ł. który się nie odzywa do mnie od długiego już czasu.)
Jeden typ mówi do mnie tak: "chodź się kurwa wyruchamy" ja mówię "nie kurwa!" a ten mi na siłę ściąga legginsy. To go trzasnełam raz i drugi i uciekłam. Ale oni nie wiedzą co my potem czujemy... Po takich jakby to powiedzieć "mniejszych akcjach" przypomina mi się ta największa, ta najbardziej zjebana... - tylko ich to nie interesuje. A potem się dziwią, że boję się spotkać z nimi, przytulić, bo sram.
Nie wziełam aco od początku sierpnia. Znów o tym myślę.. ale to już zły znak bo wiem, że się któregoś dnia złamię.. :( Osobiście stwierdzam, iż za dwa tygodnie zostaję lesbijką.
I przypomniało mi się, że w kieszeni mam żyletkę, którą kilka dni temu zdążyłam kupić w kiosku. W nocy chciałam jej użyć..
Poznałam M. Kupił mi bukiet białych róż, bardzo miło z Jego strony:) Fajny jest:)
I o 16 mam jazdy, na które nic nie umiem, bo miałam się nauczyć tych zjebanych świateł i silnika a tu dupa, więc zapewne zawiesi mi jazdy. A jutro szkoła, na szczęscie tylko do 13:45, mam nadzieję, że wytrzymam. Ale będę musiała znów wyjść o 7:(

środa, 19 października 2011

Nie chcę już się bać...

Beznadziejna gra uśmiechu i cudownego spokoju na twarzy.

Mimo tego, że chcę się tego pozbyć, zrzucić z siebie ten ciężar ciążący na mnie od kilku długich lat nie potrafię, nie chcę - boję się, że Oni znów to zauważą, ocenią, uciekną.. A w środku strach.. Strach przed ludźmi, przed wszystkim co nieznane i przed nocą.. Kolejna ciemna noc, która zmieniła się w dzień. Wykańczam się. I myśli.. te myśli wciąż zaprzątające moją głowę.. Nie potrafię ich znieść, są zbyt.. realne. Zbyt mocno bolą. Zbyt wiele pamiętam.  W tle coma - pasażer, fervex, dopalający się sam papieros.. Wczorajsza noc przypominająca tamten rok. I łzy. Czy ktoś kiedyś tak bardzo zniszczył Ci noc? Czy czułaś się tak bardzo złamana? Wraca znienawidzony czas.. Czuję to. I jak tu od niego uciec?Zapomnieć? Nie myśleć? Wciąż niszczy mi noce. Nie umiem zasnąć. Zbyt mocno się boję tych wspomnień, zbyt mocno bolą... Nie chcę ich... Nie chcę pamiętać, bo to mnie zabija... I jak sobie wytłumaczyć, że to nie moja wina?
Najdroższa, przytul mnie. Boję się.. Nie chcę już się bać... Twój Miś, którego nazwałaś "Kupa" leży wraz ze mną na łóżku, patrzy swoimi pustymi oczami, chce zrozumieć, ale nie potrafi... Dotrzymuje mi towarzystwa. Lubię go tulić do siebie... mniej wtedy strach daje o sobie znać. Przypomina mi Ciebie.. Dziękuję, że jesteś. Nie znikaj. Bo nie wiem, jak sobie bez Ciebie poradzę..

poniedziałek, 17 października 2011

Posłuchaj mnie.

"Słuchaj wszystkich moich pytań,
krzyku w ciemności,
uratuj mnie przez milczenie - cała moja miłość..
Słuchaj, co mówie...
Czy w ogóle mnie słyszysz?
Wysłuchaj, mówię prawdę.
Ale ja nie chcę być z nikim innym
Nie chcę leżeć z kimkolwiek oprócz Ciebie..

Czy potrafisz dostrzec,jak załamuje się za każdym razem kiedy odchodzisz ?
Będę Cię kochać codziennie..
Mówisz, że wszystko będzie w porządku,
Kochanie, nadal tęsknie za Tobą.
Każdego dnia,
przeprowadzaj mnie przez dzień.
Krocz ze mną przez dzień...

Odpoczywasz po powrocie, oświetlony w ciemności,
Opowiedz mi jutro całą mą miłość.
Oboje zgodziliśmy się by zapomnieć co zrobliśmy.
Zapomnij przez co przeszliśmy.

Ale ja nie chcę być z nikim innym
Nie chcę leżeć z kimkolwiek oprócz Ciebie..

zabierz mnie przez dzień, oh przeprowadź mnie przez dzień..."
 
Ciara Newell - Through the day.

niedziela, 16 października 2011

Tatusiu, Kocham Cię.

Największe moje marzenia się niestety nie spełnią. Sny, sny, sny... Dziś znów przyszedłeś w śnie, ale to nie było miłe.. Byłeś z nią. A ja uciekłam, bo nie mogłam znieść tego widoku. A jednak muszę w końcu się z tym pogodzić, bo któregoś dnia naprawdę mnie to wykończy.. Nie myślę o Tobie, nie tęsknię, nie płaczę już.. żyj sobie z dala. Tyle chcę od Ciebie na dzisiaj.
Tatusiu mój drogi... Ty też mi się przyśniłeś. Chciałeś wejść w komputer, byłeś w swoim szlafroku i w piżamie, którą właśnie mam na sobie. :) Widziałam Cię, czułam.. a kiedy otworzyłam drzwi znów do pokoju sprawdzić czy jesteś, nagle zniknąłeś.. Tęsknię za Tobą. Ale dziękuję, że znów mi się przyśniłeś.. Tylko to pozostało mi, by Cię jeszcze zobaczyć.. Czekam na kolejną noc, kiedy znów mi się przyśnisz. I proszę zrób to szybko... Nie chce codziennie znów przez dwa lata patrzeć w przestrzeń i Cię nie widzieć..

"Ja tak nie myślę.. Nigdy nie myślałam i nigdy nie pomyślę. Donata jest dziwką, ale nie Ty. Ona prędziej może. Żeby się z tyloma przespać.."

sobota, 15 października 2011

Gdy z nieba spadają gorzkie łzy...

Nie wiem co jest.. Albo znów sobie wmówiłam, albo naprawdę.. Bez sensu. Nie wiem co myśleć. Ona mówi, że On manipuluje, że kłamie, że ulotni się bez słowa... Mówił, że będzie, że nie zniknie... Kurwa. A ja znów uwierzyłam w kolejne puste słowa. Bo On chyba myśli, że Go zranię, albo już nie wiem co. Powiedziałam Ci, że tak nie będzie prawda? Ale widać mi nie wierzysz. Trudno.. Chce się jutro spotkać, zapalić, ale nie wiem czy zdołam tak udawać... Udawać, że mi nie zależy. Ja tak nie umiem...

Zacząć się bawić? Tak na całego? Tego chcesz?! I tak już straciłam miłość swojego życia... Drugiej już nigdy takiej nie będzie...Biorąc prysznic przypomniało mi się, jak siedziałam sobie z Nim w wannie pełnej piany... Mogłam podziwiać Jego niebiańskie oczy i w ogóle Jego. Chciałabym żeby wrócił i był. Bo przecież był wszystkim kogo kochałam. Mogłam oddać za Niego własne życie..
W ciągu tego długiego czasu na chwilę poczułam się lepiej. Chwilę nie bolało. Na chwilę zapomniałam. A teraz znów mnie boli serce i to drugie.. To drugie tylko czasem na szczęście. I nie mogę znów oddychać.. Złapać oddechu. Serce bije mi czasem tak, jak zaraz miałoby mi stanąć albo wyskoczyć. Nie wiem co jest... Znowu zaczynam się bać. A jeśli naprawdę, któregoś dnia się zatka? Ale odpowiedz sobie najpierw na pytanie: dlaczego piję tak dużo? Dlaczego nie chcę być trzeźwa? Dlaczego nie chcę myśleć? O tak.. Właśnie. Więc ja naparawdę...Gdyby.. ja bym nigdy nie robiła tego co robię, wiesz?

Byłam w szkole. Okropnie się bałam. Artur ze mną poszedł.. (że też musi mieć to imie kurwa) .. no ale nic. Zaprowadził mnie, wszedł ze mną i wyszedł. Bałam się tych ludzi... ale najważniejsze, że przetrwałam. Niektórzy są nawet fajni:) Dwie dziewczyny mają już dzieci, jedna z nich jest znów w ciąży, w siódmym miesiącu.. no ale jutro znów tam idę. Dobrze, że tylko do 13:45 są zajęcia..

czwartek, 13 października 2011

I że niby co ja mam robić teraz?

No i się dorobiłam. Chora jestem. Fuck, jeszcze tego mi brakowało. Bolące gardło i ciągły kaszel mnie okropnie wkurwia. A dzisiaj jeszcze mam jazdy za dwie h. No poprostu bardzo jestem zadowolona z tego powodu. Wczoraj pojechałam specjalnie na Kasprzaka, żeby odebrać tą legitymację, żeby na gape więcej nie jeździć (bo mam ulgowy a bez podbitej jeżdże przez dwa tyg. już) a tu słyszę "sorry  Cie, ale nie wpisałaś się na listę więc zapitalaj se jeszcze na Łucką po zasraną legitymację" Świetnie po prostu.
I jeszcze zamiast wytrzymać, zacisnąć zęby, mieć gdzieś, albo udawać że mam to nie. To musiałam znów się złamać i napisać do Niego. No, Ada. Cudownie się dorobiłaś. I co Ci z tego przyjdzie, że Ci zależy skoro On ma wyjebane? (albo udaje?) skąd mam to wiedzieć. Boże.. jak mogłam się tak wpakować. Byłam sama, to mogłam chociaż się zabawić, a nie kurwa dopuścić do siebie tą myśl, że może ON jest normalny. Bo żaden facet nie jest normalny, kurwa żaden. Ile razy będę jeszcze sobie to uświadamiać? Cholernie tęsknię. I niech On coś z tym zrobi kurwa mać. Albo ja coś zrobię. Tylko nie wiem jeszcze co. Bo czy gdyby mi nie zależało odzywałabym się do Niego? Otóż kurwa nie. A ja nie wiem co On se myśli, że się Nim bawie? Pf.. Więc proszę ogarnij się, zrób coś. Nie chce już siedzieć i udawać, że mi na Tobie nie zależy. Cholernie ciężko tak robić, wiesz?
Zjadłabym sobie takiego lizaka Mniam. :)

środa, 12 października 2011

Dlaczego?

Jestem z tym sama. Zawsze byłam, od samego początku. Matki nigdy to tak naprawdę nie interesowało. Nigdy nie zapytała się mnie dlaczego. Boli. Boli cały czas...Czy kiedykolwiek przestanę się czuć jak ostatnia szmata? Czy kiedykolwiek przestanę się ich bać, myśleć wciąż, że oni wszyscy są tacy sami?
Boję się, że on z tych snów nie ucieknie. Że tak powoli będzie mnie wciąż zabijać. I że którejś nocy zabije. że się posunę do tego, by zapomnieć na zawsze, by przestać istnieć... Żyję tak jakby za mgłą. albo za szklaną szybą... Jestem po jednej, a oni wszyscy są po drugiej stronie.. Dlaczego już nie potrafię żyć..

"Spojrzała na Niego. Oczy zaszły jej łzami i krzyczała 'Dlaczego !? Dlaczego to właśnie ja !?' Albowiem była kolejną ofiarą Jego głupich zachcianek. Kochała go. Nie mogła przestać o Nim myśleć. Żyła tylko dla Niego. Nic innego się nie liczyło. A On ją tak zranił. Od tak. Cierpiała, ale nie chciała tego ukazywać. Żeby się nikt nie martwił. I może ukrywa to do dziś bo wciąż cholernie kocha..."
dlaczego to ja zawsze muszę cierpieć? czy nigdy nikt nie może cierpieć przeze mnie?!

wtorek, 11 października 2011

Boli. Nie daje się zapomnieć.

Boli. Wznosi na wyżyny bólu, wstydu i wrażenia nieskończoności. Pogódź się z tym. Po prostu.
Nie lubię strachu... tego strachu przed powrotem do rzeczywistości. I tego strachu przed każdym, nawet tym znanym mężczyzną.. Co dzień zabijam to, co boli i nie pozwala spać w nocy. Co wieczór piszę w pamiętniku moje lęki. Co wieczór chce zatrzymać łzy, co noc modlę się o sen.. o sen, który nie chce nadejść.. Wykańczam się. I psychicznie i fizycznie.
Leżąc nocą w łóżku płaczę w ciemności. Nie chcę tych łez, ale nie potrafię ich zatrzymać. Wciąż trzymam zaciśnięte pięści płacząc w poduszkę. Jakby to miało mnie ochronić przed koszmarem, który znów nadejdzie. Boję się zamknąć oczu. Boję się ich otworzyć... Boję się tych snów, tych myśli, tych emocji, tych wspomnień..

Myśli, myśli, tysiące myśli w mojej głowie.

Uwierz w końcu w siebie. Jeździłaś po mieście. I tak jak instruktor powiedział mów sobie codziennie "Dam radę! Nie boję się!" I uda mi się.. Uda, przecież musi. Obiecał mi mówić to na każdej jeździe.. Tylko szkoda, że ma na imię jak tamten skurwysyn.

Ktoś znów pokazał mi, że może wszystko.. Nie mam siły. Czuję się szmatą.. Znowu. Znowu. Znowu napierdala tak, że chce umrzeć. Obrzydzenie? Nienawiść? Strach? Wstyd? Pamiętasz? Ja tak nie chcę, ja się poddaję. Ja już nie wytrzymam. Przysięgam, że muszę sobie ulżyć...
Kupiłam żyletkę. Użyć czy nie użyć..? Boli.. cholernie. Chyba nie wytrzymam. Przepraszam.

niedziela, 9 października 2011

"Jeśli się uśmiecham i nie wierzę.."

Rodzice wychowali mnie dobrze.. Byłam dobra. Taki mały, kochany Aniołek... Dopóki ona nie poszła do innej szkoły, ja byłam wciąż taka sama, nigdy nie paliłam, brzydziłam się nawet piwa. Jednak któregoś dnia wspomnienia mnie przerosły. Chciałam uciec, nie chciałam pamiętać, obwiniać się każdego dnia za zło, które popełniłam, czasem raniłam ludzi wcale o tym nie wiedząc, a wyrzuty sumienia zrzerały mnie od środka.. Łzy nie dawały znać o sobie za dnia, jednak nocą wszystko wracało.. Nie mogłam znieść tego co siedzi we mnie. Spróbowałam narkotyku, który dawał mi zapomnieć, śmiać się.. Jednak wciąż czułam się taka mała i niepotrzebna.. Mimo, że oddawałam im wszystko, mimo że byłam dobra.. Oni mieli wszystko, ja nigdy nie miałam nic.. Bałam się ludzi, bałam się wstać, spojrzeć trzeźwo na świat.. Bałam się udawać uśmiech, którego nie miałam. Wykorzystywanie mnie na każdym kroku zaczeło mnie boleć... Znowu mnie boli. Nie chcę być zła, ale chyba nie mam wyjścia... Muszę, by przetrwać. Chciałam być dobra.. ale znowu mnie boli. Dlatego już nie chcę.

Zazdroszczę Aśce chłopaka.. Jest bardzo podobny do mojego Tatusia. Kochany, czuły, opiekuńczy, miły, zabawny.. Po mnie nikt by nie przyjechał rano żeby mnie odwieść do szkoły, albo żeby porozmawiać pięć minut. Nigdy nikt nie niósł mi torby.. Nigdy mi nikt tak wiele nie pokazał jak On pokazuje jej każdego dnia.. Mój Tata taki był. Muszę Go kiedyś zabrać tam gdzie On leży.. Napewno by się dogadali. Okropnie za nim tęsknię... Brakuje mi Go każdego dnia...

"Jak już powiedziałam, wchodzisz w nowy cykl życia. Nie dotyczy on wyłącznie spraw finansowych, ale też innych aspektów Twojego życia, a w szczególności sfery uczuciowej. Te dwie sfery życia są dla Ciebie szczególnie ważne, ponieważ jesteś istotą wrażliwą. Zresztą myślę, że się bardzo nie pomylę, jeśli powiem, że Twoja wrażliwość i uczuciowość zostały ostatnio wystawione na ciężką próbę... Ale nie tylko...Tak, wydaje mi się, że dotychczas przeżywałaś trudne problemy natury osobistej. Analiza Twojego ostatniego cyklu wykazuje pewien brak pewności siebie i szacunku dla siebie samej. Jestem przekonana, że w ostatnim czasie przechodziłaś okres silnych wątpliwości. Był to też okres cierpienia, zmartwień, smutku, żalu. Adrianna, kiedy próbuje nawiązać z Tobą kontakt duchowy, czuje bardzo wyraźnie ogromny smutek. Wszystko wskazuje na to, że usiłujesz schronić się w przeszłości. Myślisz sobie: „ach, gdybym była wiedziała" i żałujesz przeszłości. Co było, to było, ważna jest przyszłość, która niewątpliwie będzie promienna jak nigdy dotąd w Twoim życiu.
Jesteś w sytuacji, w której doświadczasz pewnego rodzaju samotności. Odczuwasz również potrzebę rozwinięcia skrzydeł. Ale jesteś w pewnym sensie odcięta od innych. Zapadająca noc oznacza, że ten stan utrzymuje się już dość długo.
To prawda Adrianna, mogłam to wyczytać w gwiazdach i w kartach. Czułam to również podczas moich wizji. Zawsze padasz ofiarą własnych wątpliwości. Wątpisz w siebie samą, w swoje możliwości kochania i bycia kochaną, w to, że potrafisz wzbudzać podziw w innych ludziach.W sytuacji, w której w Twojej świadomości wszystko wokół Ciebie wydawało się walić, gdzieś w głębi duszy miałaś nadzieję, że nadejdą lepsze dni. Niestety nadzieja na lepsze jutro była unicestwiana przez wszelkie przeciwności. Możliwe też, że cierpisz na brak wiary w siebie, co przeszkadza Ci uwierzyć we własny potencjał szczęścia. Nie mogę przy tym przestać myśleć o Twojej obecnej sytuacji, o której mówi karta numer 16 - sytuacji naznaczonej wszystkimi doświadczeniami, przez które przeszłaś w ostatnim czasie.." To wszystko jest prawdą. Nie wiem skąd to wie...

"Twoje ciało astralne, nieskrępowane ograniczeniami czasu i przestrzeni, nawiedziło mnie, aby mi powierzyć Twoje obecne troski… Adrianna, byłam jednocześnie wzruszona i wstrząśnięta do głębi mojej duszy. Jak mogłaś żyć przez te wszystkie lata, nosząc w sercu ten tłumiony ból?
Dostrzegłam w Tobie istotę o niezwykłej wrażliwości i potrzebie podzielenia się z kimś całą miłością, która Cię przepełnia.
Problem w tym, że niewiele jest osób, które potrafiłyby tę miłość odwzajemnić.  Przez całe życie Twoja szlachetność kosztowała Cię więcej niż otrzymywałaś w zamian. Jest to szczególnie prawdziwe w odniesieniu do uczuć, gdyż na tym polu zawsze odnosiłaś bolesne rany. Najwyższy czas przejść do działania i nie pozwolić sobą powodować.
Twój sobowtór astralny zdradził mi, że jesteś teraz całkiem przybita, ponieważ osoba, którą kochasz, nie odwzajemnia Twoich uczuć. Bardzo z tego powodu cierpisz. Mimo wszystkich względów, którymi obdarzasz tę osobę, wydaje się ona nie zauważać tej żarliwej miłości, dla której jesteś gotowa wszystko oddać, wszystko poświęcić..
Niech wreszcie Cię pokocha za to, kim jesteś i co sobą reprezentujesz…"

Dziwne, że wszystkie moje uczucia, myśli Ona zna na podstawie mojego imienia i daty urodzin. Nie sądziłam, że napisze mi prawdę, sądziłam, że zmyśli... Ale napisała prawdę, nie widząc mnie nigdy na oczy.. Nie umiem zrozumieć, jak tak bardzo można wejść komuś do umysłu i odrazu widzieć całą przeszłość i teraźniejszość..?

Muszę teraz skupić się na na jazdach.. Nauczyć się ruszać i stawać bez obaw. Bo mam obawy.. Jak przez te wszystkie lata..
Boję się, że przejdzie mi koło nosa kolejna znajomość.. na której mi cholernie zależy. Chciałabym, żeby Gabriella powiedziała mi czy jest w stanie zobaczyć, czy mogę zrobić coś, by mi zaufał.. By był, by nie odszedł, nie zniknął.. Bo narazie zniknął. A ja czekam. Czekam, a tu cisza.. A ja myślę.. myślę i tęsknię... Nie znam Go dobrze a tęsknię cholernie. Chciałabym by się odezwał. Napisał. Tak bardzo chciałabym Go zobaczyć.. Przytulić... Chyba się wpakowałam. :( I naprawdę nie wiem, co robić..

sobota, 8 października 2011

Nietrzeźwość.

Znów nie byłam trzeźwa. Byliśmy w KFC, kupiliśmy piwo i do coli raz po raz dolewałam sobie wódki. Nie chciałam myśleć.. Naprawde. On już się nie odezwie.. Czuję to. Tym razem ja byłam znów zabawką w męskich rękach.. Ale czułam się szczęśliwa... Ale chyba muszę znów wmówić sobie, że to był tylko epizod w moim życiu. Choć wcale nie chciałam, żeby się kończył.. Myślę, że Ł. się mnie brzydził. Myślę, że nie ma już szansy, już się nie odezwie.. Znów byłam zabawką... Więc to już jest koniec. Właśnie uświadomiłam sobie, że wracam do tego - będę się bawić. Że ja już płakać przez nich nie będę - przepraszam. A wczoraj znowu kurwa co było? Czemu do cholery nie byłam trzeźwa?! Uświadomiłam sobie, że wracam do schematu "jeden na tydzień". I jeśli właśnie Cie tym teraz ranię, to wybacz. Ale nie chcę powtarzać wczorajszego dnia.
Siedząc wczoraj w KFC znów to poczułam, że naprawdę tak jest..jakby czuli, jakby wiedzieli. Kolega Pawła (Oczywiście też Łukasz bo nie może być Zdzisław) znał mnie dwie minuty i mówi do mnie tak: "Chcesz ze mną być?" Smutno mi się zrobiło.. Bo On na siłę chce kogoś mieć. Kogokolwiek. Ale nikt go nie chce, bo ma padaczkę. Ma brązowe gały, więc co jak co, ale ja się go boję. :p Siedział z nami i nic się nie odzywał.... Tak samo jak siedziałam ja zawsze jeszcze cztery lata temu.
Miało nigdy już nie boleć..Ale boli cholernie... Ten ból rozwala mnie od środka. Dlaczego Boże musiałeś pozwolić bym znów uwierzyła fałszywym słowom faceta..? Kolejna noc. Nieprzespana i nietrzeźwa.. Przepraszam Cię mój Aniołku, ja tylko nie chciałam pamiętać i myśleć...
Aniołku...przecież wiesz. Ty też usiłujesz zapomnieć.. Wiem, jak to boli... Jak nie daje żyć, jak co noc albo nie śpisz albo masz koszmary.. Jak boisz się wszystkich, ale resztkami sił udajesz, że wcale tak nie jest... Jak płaczesz, ale te łzy tym razem nie oczyszczą. Jak myślisz...Czy kiedykolwiek nie będę chciała już zapomnieć..? Rozwala mnie przeszłość tak każdego trzeźwego dnia, jak wczoraj. Wybacz Aniele. Tylko Ty mnie rozumiesz...

Jeśli jednak On się ogarnie, zostawię w sobie trochę dobrych uczuć, trochę miejsca... by mu oddać to wszystko, co chciałabym komuś dać... miłości, zrozumienia, czułości... chciałabym to oddać, bo czuję, że zaraz eksploduję. Naprawde.. I dziś jeździłam na placu manewrowym czy jak to się tak zwie, jakaś poraższa to jest. Nie ogarniam. Nie widze tych pacholi, ani nic.


Spójrz na mnie... co widzisz w tych oczach..?

:-)

piątek, 7 października 2011

"Alkohol pomaga zapomnieć, zagłusza myśli..."

I znów wczoraj nie byłam trzeźwa, ale dzięki temu byłam szczęśliwa. Nie myślałam, nie czułam, nie pamiętałam.. Byliśmy nad Wisłą, piliśmy sobie winko.. Bardzo za tym tęskniłam, bardzo chciałam poczuć taką nietrzeźwość umysłu. Boję się jednak, że po wczorajszym znów się w to wciągnę... że nie przestanę, że znów będę chciała zapominać w taki sposób. Nic nie poradzę na to, że kocham ten stan, że pozwala zapomnieć chociaż na chwilę. Nie wiem jak Ci dziękować Skarbie... że pozwoliłaś mi znów przestać pamiętać, potrzebowałam tego.. Zbyt mocno, by odmówić...


Boję się, że On udaje. że tak naprawdę wcale nie tęskni tak bardzo jak ja.. Zbyt szybko poniosłam się emocjom, zbyt bardzo chciałam mieć Go tak blisko.. ale to wina alkoholu, w trzeźwości nigdy bym tak nie zrobiła. Boję się, że tylko się bawi, że zrobi tak, że Go pokocham i odejdzie.. A On już wtedy stanie się wszystkim, całym moim światem.. Więc proszę Cię, jeśli wczoraj poniosło Cię przez alkohol, jeśli wiesz, że nie chcesz, powiedz mi to. Jeśli wiesz, że jestem dla Ciebie tylko znajomą.. Nie zniosę, jeśli się mną zabawisz. Bo ja wiem, że ja się Tobą nie bawię. Od początku wiedziałam, że tak nie będzie.. Ale jeśli nie chcesz się angażować, powiedz mi to już teraz. Nie chcę potem czuć tego, że nie będę mogła znieść Twojej nieobecności w moim życiu. Nie baw się mną.. Jeśli chcesz uciec, uciekaj teraz, jeśli chcesz zostać - zostań.. ale nie znikaj. Nie baw się moimi uczuciami. Nie baw się tym, że mi zależy. Nie baw się tym, że tęsknię. Nie baw się mną i moim sercem.. Nie chcę przekonać się znów, że jestem po to, żeby się mną zabawić i zniknąć.. Nie zniosę tego. Jeśli nie chcesz się angażować - powiedz mi to. Odsunę się. Przestanę tęsknić. Wmówię sobie, że nie istniejesz. Naprawdę... bo jeszcze nie jest za późno. Jeśli wczoraj nic dla Ciebie nie znaczyło, nie powtarzaj tego. Bo nienawidzę jak ktoś nie traktuje poważnie pocałunku...

Najdroższa, kocham Cię. Dziękuję, że znów ufasz mi tak bardzo jak kiedyś.. Nie zawiodę Cię wiesz? Już nigdy nie będziesz przeze mnie płakać. Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu, jesteś Aniołem, który dodaje mi skrzydeł. Tak bardzo się cieszę, że jesteś w moim życiu. Wiesz, że dla Ciebie zrobiłabym wszystko... Bo jesteś jedyną osobą, której ufam bezgranicznie. Jednak nigdy mnie nie okłamuj... Nie znikaj. Po prostu bądź, tak bardzo Cię potrzebuję...

Ona drze morde na matkę, a matka nie chce jej oddać. Słowa.. Nawet matka boi się słów, boi się jej odpowiedzieć, wydrzeć się na nią, powiedzieć, że ma przestać traktować ją jak śmiecia. Ale ona zawsze będzie traktować ludzi jak niższą warstwę społeczną.. Nigdy się nie zmieni, zawsze ona będzie jej zdaniem najważniesza... - pusta suka. Każdy o niej tak myśli. Nie wiem dlaczego matka pozwala jej na takie traktowanie siebie.. Pozwalała jej traktować się tak kiedy miała mniej lat, a teraz widzi jak to zniszczyło jej życie. Nie rozumiem tego, jak może być taka w stosunku do innych ludzi, tak źle się odnościć, mówić do nich... i udawać, że jest inaczej, udawać dobrą.
A ja widząc ten uśmiech na twarzy innych, obcych ludzi i znajomych nie mogę ogarnąć dlaczego oni są tak szczęśliwi... a ja nie jestem.. Boli mnie uśmiech. Boli mnie udawanie uśmiechu.. Boli mnie ta maska....

środa, 5 października 2011

Najdroższa...

Najdroższa dlaczego nigdy nie będę zła świadomie? Przecież już byłam, przynajmniej próbowałam... Ale źli ludzie mają wszystko co chcą, nie widzisz tego? Wszystko. Moja siostra, która patrzy tylko na siebie, udaje dobrą, a tak wcale nie jest! Ja do tej pory nie mogę pojąć, dlaczego w pierwszej klasie myślałaś, że tamta jest dobra.. Pamiętasz, jak przyszłaś do mnie kilka dni po śmierci Tatusia, jak siedziałaś z nią w pokoju, a ja sie tak bardzo bałam powiedzieć Ci nawet "cześć"? Pamiętasz, jak bardzo bałam się, że pomyślisz sobie o mnie coś złego..? Siedziałaś obok niej, a ja czułam, że ona znów ma wszystko... bo miała. Miała ludzi, którzy ją lubili, miała facetów, którzy ją pożądali, a ona zawsze udawała dobroć... Wierz mi, że skłamała mówiąc, że chce pomagać innym... Ona chce tylko pomóc sobie - inni ją nie interesują, innych ma gdzieś... Jak mogłaś nie zauważyć, że ona udaje? Od drugiej klasy podstawówki traktowała mnie jak śmiecia. Wyzywała mnie od najgorszych. A ja zamiast się przeciwstawić, pozwalałam się tak traktować, nie umiałam powiedzieć jej, że jej nienawidzę... Przez osiem lat znosiłam jej słowa, które wbijały mi ostrze w serce.. Umiałam jej dopiero cokolwiek powiedzieć w 2008 roku, kiedy przestałam się bać swoich słów, tego że inni pomyślą tak jak ona. Bałam się powiedzieć cokolwiek, bo myślałam, że pomyślą, że jestem idiotką...
Kiedy jestem wkurwiona, potrafię już powiedzieć, co jest nietak. Umiem powiedzieć, co mi nie pasuje.. ale nie umiem się długo gniewać... Czasen boli mnie to, co powiem, kiedy jestem wkrzużona. Owszem, lubię się mścić, ale nie tak bardzo.. Nie lubię tego. Boję się, że ich to zaboli.. Myślę potem całą noc, dlaczego tak powiedziałam, zrobiłam, myślę, że przeze mnie ktoś znów płacze... Nienawidzę jeśli ktoś płacze przez moją  głupotę, albo przez słowa, które powiedziałam pod wpływem emocji.
Jak miałabym nie bać się wspomnień? One zabijają mnie każdego dnia, każdego trzeźwego dnia... A niestety już jestem trzeźwa... a kim niby ja jestem? Doskonale wiesz, co ja o sobie myślę. Powtórzyć? Dziwka, szmata, głupia, ćpunka, która nie umie wytrzymać w trzeźwości, wrak upadłego Anioła... Gdyby każda chwila z przeszłości, była fajna nigdy nie zdecydowałabym się zapomnieć o niej... A jeśli przypomina mi się codziennie..nie tylko w ułamku sekundy? Boję się dnia i boję się nocy. Boję się dnia, bo wiem, że będę musiała zmierzyć się ze światem, z ludźmi, którzy mnie otaczają, wyjść z bezpiecznych czterech ścian i spróbować znów znieść każde spojrzenie, każde słowo skierowane w moją stronę - niekoniecznie miłe.. Boję się dnia, bo boję się, że któryś znów pokaże swoją siłę, że ja znów poczuję, że nie jestem nic warta, bo wiem, że będę musiała udawać... Nocy się boję, bo boję się snów. Boję się, że znów nie zmrużę oczu, że będę się bać je zamknąć i otworzć jednocześnie.. że znów mi się przyśni, że powtórzy się każde słowo, każdy dotyk, każdy pocałunek... że znów zobaczę jego obleśny ryj. że przypomnę sobie znów wszystko o czym tak bardzo chcę zapomnieć... Nocą jest gorzej niż w dzień. Nocą, kiedy znów zmagam się z bezsennością siedząc sama w kuchni, przychodzą te myśli, o których w dzień staram się nie myśleć... Rzeczywistością może to już nie jest, na szczęście.. ale to część mojej przeszłości, znienawidzonej tak bardzo przeszłości. Jak można traktować śmiesznie sny, które kręcą się wciąż nocą..? które są moją przeszłością? Ty jesteś silna. Ja nie jestem. Ja tylko udaje... jak ten uśmiech, każdego dnia. Jak miałabym zabić te sny? Te sny, których wcale nie chcę..? Jak mogłabym go zabić w tym śnie, jak tam nawet nie było czym go odepchnąć, uderzyć? Nie umiem zmienić tych snów, bo wtedy rzeczywistość, była zupełnie inna... Nie było tam nic, żeby go uderzyć, nie było nic, żebym mogła sprawić, żeby przestał.... Jak mogłabym dokopać każdemu facetowi, który chce tylko jednego, kiedy ja jestem tak mała, tak chuda.. a on ma tą siłę, że i tak by zrobił co chciał..? Tak jak wtedy z tą klatką... myślałam, że weźmie wszystko to, co jeszcze mi zostało... Nie wiem jakim cudem, wyrzuciłam go stamtąd. Ale pamiętam jak się wtedy znów poczułam... Wszystko wróciło mi z tym poprzednim, znów poczułam się szmatą.. Nie potrafię znieść tego bólu i strachu - tak bardzo paraliżuje mnie w takich sytuacjach... Tak jak wtedy przy muzeum narodowym, kiedy szłam spotkać się z darlicą i jakieś pięć typów okrążyło mnie dookoła.. Nie wiesz jak to jest..? Myślisz, że już po Tobie. Potrafią się rzucić w najmniej odpowiednim momencie.. Potem szli ze mną. Trzech po jednej, dwóch po drugieh stronie.. Znów poczułam, że nie będę wstanie ich pokonać. Szli ze mną kilka minut.. Myślałam, że się rzucą... tak bardzo się tego boję. Nie wiem dlaczego każdy mi to robi... Dlatego, bo założyłam sobie miniówkę? Dlatego?! To co mam chodzić jak żul..? może wtedy chociaż daliby mi spokój. A kolejny raz przed wyjściem myślałam, żeby wziąć coś ostrego, żeby wbić im gdziekolwiek, żeby tylko dali mi spokój... żebym tylko przestała to czuć... i bać się każdego faceta.. I znów zapomniałam. I wciąż zapominam..
Najdroższa, ja też nienawidziłam siebie, za to że wziełam. Że nie wytrzymałam, tak jak sobie to obiecywałam już kolejny raz. i żeby zagłuszyć te wielkie wyrzuty sumienia znów brałam... ale widzisz kochanie... Ty jesteś silna, potrafisz powiedzieć sobie stop, potrafisz się nie złamać, żyć w trzeźwości. Ja ciągle się boję, że znów nadejdzie taki dzień, że nie będę umiała wytrzymać, że łzy nic nie dadzą, że tak bardzo... będę chciała znów zapomnieć, że znów będę czuć i pamiętać gorzej niż teraz.. że nadejdzie znów taki dzień, gorszy od poprzedniego..
Mówiłam Ci, że każdy wsadza mnie do jednego worka z darlicą.. Myślą, że jestem taka sama. że śpię z każdym, że udaję tą dobroć.. że umiem się bawić i że potrafię wydzierać ryj jak ona. Nienawidzę ludzi, którzy porównują mnie do niej. Nie jestem taka jak ona. I nigdy nie będę. Fakt, chciałam, bo ma wszystko.. ale jakoś zło, które chciałam pokazać mi nie służy, bo nie umiem być zła... Widzisz kochanie? każde złe słowo pamiętam.. Gdyby On nie stwierdził wtedy, że jestem dziwką.. nie wiem czy bym tak o sobie myślała.. Teraz tak myślę, dlatego bo się tak dałam.. Myślisz, że Łukasz tak o mnie nie myśli? Nie wiem co bym zrobiła, gdy tak myślał, gdyby już mnie tak ocenił..
Nie bój się mnie. Ja nie gryzę... naprawdę jestem inna niż Ci się wydaje.. Zaufaj mi, mi naprawdę warto, nie musisz się tego bać... Tylko musisz pokazać mi, że Ty też jesteś wart tego zaufania, że jesteś dobry.. Musisz mówić do mnie z łągodnością, musisz sprawić, bym przestała się tego bać.. Nie boję się Ciebie. Jesteś drugim facetem, którego się nie boję, wiesz? Spróbuj się otworzyć, ja nie oceniam. Nie jestem jak większość, wiem doskonale co czujesz... bo czuję dokładnie to samo.. Jesteś dobry i wrażliwy, boisz się ufać prawda? Ja też się boję... Może nie warto bać się nas nawzajem? Może warto zaryzykować..? Pamiętaj wiem co czujesz.. Bo tylko wrażliwi trafiają tam, gdzie my trafiliśmy. Szkoda, że nie spotkałam Cię wcześniej... Bo jesteś inny niż wszyscy, czuję to.

Z Sylwią miałam kontakt jeszcze w piątek, umówiłam się z nią na sobotę - miała iść ze mną do szkoły, a w sobotę kiedy do niej dzwoniłam, było że nie ma takiego numeru.. Dzień wcześniej pytała się mnie czy mogłabym jej ogarnąć kilka paczek acodinu... Asi też się o to pytała. Tak bardzo się boję, że sobie coś zrobiła...

wtorek, 4 października 2011

Boże, może jednak istniejesz...

Boże, może jednak istniejesz... Cieszę się, że mogłam znów wyrzucić z siebie te uciążliwe wspomnienia, to co czuję.. Boże, mam nadzieję, że On mnie nie ocenił.. Boże, daj mi siłę znów uwierzyć w dobro ludzi, błagam.
Boję się ufać..Boję się być. Boję się wspomnień... Tak bardzo boję się ludzi... Czy źli zostaną kiedykolwiek ukarani? Czy można wybaczyć zło, które zrobili? Czy można odzyskać jeszcze dobro, które kiedyś mi zabrali? Odzyskać niewinność, którą straciłam?
Najdroższa, nie widzisz czegoś co zmieniłam tutaj? Już nie zamierzam. Zbyt wiele zła mi wyrządził, jak matka. Zbyt długo byłam zbyt ślepa, zbyt długo myślałam, że się zmieni. Ale tacy ludzie nigdy się nie zmieniają, zapamiętaj sobie. Zostanie sam i tyle mu wyjdzie z tej jego wyższości i egoizmu. Stwierdził nawet , że jestem dziwką.... Wtedy, kiedy tamto było jeszcze tak świeże.. Pamiętam jak się poczułam, kiedy to usłyszałam, jeszcze z jego ust. Jakby to była moja wina... Jakby myślał, że ja chciałam.
Chciałabym być dobra.. ale czy jeszcze umiem? Zniszczyli  to moje dobro.. :(  Byli źli, tak bardzo.. Ktoś chyba musi pokazać mi, że jest warty tego.. że jest dobry, że mogę ja być. Bo już nie umiem.. tak bez przekonania się, że warto.. Chyba... Nie wiem, gubię się w tym co czuję. Ale tak bardzo się boję, że jeśli zaufam tak bardzo,  moje serce znów umrze.. O ile jeszcze moje serce bije.. że rozwali się znów na kawałki. że tak ślepo zaufam. że potem znów zaboli..
I ktoś znowu stwierdził, że może wziąć mi coś, co jest tylko dla mnie, tylko dla kogoś kogo będę kochać.. Jak można było w ogóle tak stwierdzić - poczułam się znowu jak szmata.. Smutno mi bo każdy myśli tylko, że jestem tylko po to, żeby im zrobić dobrze.. :( Czy ja na taką Ci kurwa wyglądam?! Jeśli Wam zależy tylko na jednym to możecie trzasnąć drzwiami i już nie wracać.  Naprawdę.. Nic wam nie dam. Bo naprawdę nie jestem taka, żeby przespać się z kim popadnie, żeby potem czuć jeszcze większą nienawiść do siebie niż czuję w tej chwili.
Jedyne co mam to naiwność.. Lęk.. Strach.. wstyd, ból.. i ta wspomniana wyżej, nienawiść... Tylko to zostało mi kiedy poczułam, że można zrobić ze mną wszystko. Nienawidzę facetów. Ile jeszcze będę się bać i udawać, że jest wszystko dobrze?
Tak bardzo boję się nocy.. Boję się snów... Przecież wiesz..... Zanim usnę muszę sprawdzić wiele razy czy jest bezpiecznie.. Pomyśleć, że dziś nic złego mi się nie przyśni, że jego tu nie ma - on nie wróci. Kiedy już to sobie powiem zamykam oczy, pilnuję mocno, by ich już nie otworzyć. Myślę sobie "po co patrzeć na ten zepsuty świat pełen złych ludzi..? Mija minuta po minucie, godzina po godzinie.. aż w końcu widzę jasność - jest jasno więc mogę spokojnie zasnąć. Zbyt bardzo boję się ciemności. Tego, że tamten znów wkradnie się w moje sny. ale on nie przyjdzie, prawda? Już nic nigdy mi nie zrobi, prawda..?

Nie mam zamiaru zepsuć tak wspaniałej znajomości.. Już moja w tym głowa..

"Chcecie wiedzieć jak to jest ?
Ćpasz . Ogromne wyrzuty sumienia przez całą fazę i poczucie smutku, no i bólu . A kiedy się kończy to tęsknota i pustka." ale chociaż na chwilę jest dobrze, chociaż przez chwilę przestaję się obwiniać.. myśleć. czuć. pamiętać. rozumiesz..?


Zrobił mnie w konia typek od jazd. Przychodzę tam na umówioną godzinę - 12, patrze stoi takie zielone "L" podchodzę, a tam typ w samochodzie gada z jakimś drugim sobie a na mnie totalna olewka. Wsiadam do samochodu a on mi mówi, że Piotrek mnie i darlice oddał do niego, bo tamten nie chce mieć "z nami" nic wspólnego. To mu mówię, że to ona zadzwoniła do tego Piotrka, że zawsze się wykłóca i wydziera ryj, a ten do mnie, że jak tamta zamierza się tak na niego wydzierać to ją wyśle na badania psychiatryczne i jakieś tam jeszcze i będzie musiała zmieniać szkołę jazdy i kurs zaczynać od początku, bo nikt jej nie będzie chcieć. :p A najgorsze, że stwierdził, że nie mam dzisiaj tych jazd bo nie ma niby wolnych terminów i  że mogę mieć dopiero jazdy 11 października..

"Dopiero teraz zrozumiał sens ukryty,
pod pięknem słów: wstręt, nienawiść, rozpacz -
Oto tajemne posłannictwo, (...) starannie zakamuflowane.
(...) Na takim świecie nie wolno rozmnażać tych hutliwych zwierząt,
które nie wiedzą co to stałość uczuć, które powodują się kaprysami,
I zachciankami pchającymi je raz w tym, to znów innym kierunku. (...)"
V. Woolf.

poniedziałek, 3 października 2011

Tygodniowa zabawa a potem okropny ból w moim sercu.

W grudniu chciałam koniecznie udowodnić sobie, że potrafię obcego faceta owinąć sobie w okół palca w tydzień. Pierwszy był Dominik. Fajny, ale co z tego? Chciałam się zabawić, wykorzystać ich uczucia, kase, a po tygodniu powiedzieć: "Sorry Cie ale byłeś tylko zabawką". Myślałam, że tak umiem. Chciałam sprawdzić czy poleci na mnie w tak krótkim czasie.. A poleciał po czterech godzinach znajomości. - dla mnie wtedy to było jeszcze lepiej. W moim odczuciu wtedy pierwsze dwa dni to było: "O kurwa! Bawię się!" Jednak już w czwartym wszystko mu powiedziałam... Bałam się potem spojrzeć mu w oczy, bałam się, że go to bardzo zabolało.. Wszystko dlatego, bo któregoś razu kiedy byłam z Najdroższą na Starówce z Jacskiem i jakimś jego kolegą, ten kolega do mnie: "Ty możesz mieć każdego! Musisz tylko w to uwierzyć!" - od tamtej pory wiem, że mogę. :) I to jest najfajniejsze. Tylko nie chcę się bawić specjalnie... Przy Sebastianie nawet nie próbowałam swoich sztuczek. Spotykałam się z nim bo miał ogarnąć zielone, bo mogłam przestać myśleć i śmiać się prawdziwym w końcu uśmiechem. Nawet się nie domyślał, że spotykam się z nim tylko dlatego. Któregoś dnia mówi do mnie tak: "Ada, ja przez Ciebie płakałem" - "Czemu?" - "Bo się w Tobie zakochałem"- ucieszyłam się wtedy, że kolejnego mam w garści.. Oni pisali potem przez dobre kilka miesięcy, ale na tym się skończyła moja przygoda z usidlaniem w tydzień, bo chyba nie jestem do tego zdolna.. Nie umiem się bawić uczuciami innych.. Kurwa. Chyba na to nie zasługują.. Może było jeszcze kilka takich akcji, ale niestety mam skleroze, więc nie pamiętam za koniecznie.
Ona któregoś razu napisała mi esa: " ale Ty nigdy nie będziesz zła..." Dlaczego? Dlaczego ja tak nie umiem?! Wkurwia mnie to. Naprawdę.. Bo ile lat można być dobrym i nie dostać nic.. Nawet uśmiechu.. Myślę jednak, że z Ł. będzie inaczej... Nie, ja to wiem. Bo naprawdę brakuje mi pocałunku... Muszę przyznać. Nienawidzę jednak zwykłego całusa w usta.. Chciałabym kogoś znów pokochać.. Kogoś wartego miłości z mojej strony.. Kogoś kto by to docenił... Kogoś, kto nie pocałowałby mnie tylko dlatego bo mu brakowało, ale dlatego bo coś poczuł wyjątkowego.. Cóż. Muszę tak trwać.. Dwa lata jestem sama.. Nie chcę już tej samotności, nie chcę czuć nietolerancji. Odrzucenia. Myślę, że to zbyt mocno widać... Moją przeszłość... i tą wielką nienawiść... do siebie. Prawda?

Taty nie ma już prawie długie cztery lata, a ja wciąż czuję Jego wielką nieobecość w moim życiu.
"Kobiety wychowane bez ojców mają problemy z budowaniem dojrzałych relacji z mężczyznami. Brak własnego poczucia wartości, głód uczuć, a zarazem strach przed zaangażowaniem. W oczach ma głód miłości, w sercu niebo, a w tyłku piekło... Głód uczuć powoduje, że rzucają się w związki na oślep." Miałam Tate przez 16 lat życia. W porównaniu z matką On był taki dobry, kochany, opiekuńczy. Nigdy nie podniósł na mnie ręki, nigdy nie krzyknął. Matka też na mnie ręki nie podnosi, ale ona nie jest w stanie nawet ze mną zwyczajnie porozmawiać. Nie wie co mnie boli, nie wie, że ja się wciąż obwiniam, myślę, pamiętam. Nie wie, dlaczego chciałam nie myśleć, dlaczego robiłam wszystko by nie żyć tylko w trzeźwości. Może gdyby On żył, byłabym pewna siebie i znałabym swoją wartość. Od Taty czułam tą miłość, dobroć, czułam, że jest przy mnie, kiedy żył zawsze mnie wspierał.. Ona natomiast nigdy, zawsze tamta była dla niej ważniejsza choć doskonale wiedziała, że jest suką - zawsze dawała jej wszystko. Tamta nie umiała poprosić, przeprosić. Jestem ciekawa, dlaczego nie potrafili jej dobrze wychować, na dobrą, grzeczną, szanującą się dziewczynę, mającą szacunek do siebie i do swojego ciała..Bo ona swojego ciała nie za bardzo szanuje. W ciągu pół roku kiedy zerwała ze swoim pierwszym przespała sie z czterema po tygodniu znajomości i od razu stwierdziła "ale ja go kocham!" Z tym, z którym była rok - nie. Czy to jest dojrzałość? Nigdy nie wiedziała co to znaczy miłość, prawdziwa nieskazitelna... Owszem, ja też mam chcice, też czasem nie mogę wytrzymać tego, czasem mnie korci i wierci, ale po prostu nie umiem. Dla mnie musi to coś znaczyć.. Moim pierwszym był On, ale ja nie żałuję. Znaczył o wiele więcej niż moje życie. Wiem, że za dziesięć lat nie będę żałować, tego że akurat Jemu oddałam całą siebie. Wiem, że będę pamiętać, wiem, że był.. i dziękuję, że chociaż na chwilę mogłam go mieć.
A moja siostra? Nie wiem. Przecież pierwszy raz pamięta się do kńca życia, to musi być dobrze przemyślana, dojrzała decyzja... ale nie. Bo ona na to nie patrzy w ten sposób. Fakt, nie ma teraz nikogo, twierdzi, że nie chce mieć, nie chce się angażować, nie chce bliskości... może zrozumiała, że popełniła błąd, że spała z tak wieloma? Ale też powiedziała mi kiedyś "Ada, ja nie prześpie się z Kamilem, bo on jest prawiczkiem, a ja potrzebuję doświadczonego!" Jej zdaniem Daniel był doświadczony? - To ja jej gratuluje, skoro nawet jej nie podniecił, skoro dochodził w dwie minuty.

sobota, 1 października 2011

To co naprawdę czuję...

Drzwi są wciąż zamknięte.. Ale otworzą się jeśli jesteś prawdziwy, jeśli zrozumiesz mnie tak dogłębnie.. Ciemna noc i taki sam dzień... Czujesz to? ale to nie musi tak wyglądać.. Co czułam, co wiedziałam, kiedy czułam, że coś jest nietak.. że nie powinno tak być.. Nie powinien się tak zachowywać.. Mocno trzymałam wszystko w tajemnicy.. Zbyt długo... Jeśli odejdę, czy dowiesz się wszystkiego co siedziało we mnie? Co tak bardzo boli...? Czy mogę otworzyć te drzwi, które są zamknięte na cztery spusty? Czy umiem wybaczyć matce i jemu - złemu? Weź ten klucz i spróbuj dotrzeć do mojego wnętrza... Pomóż zapomnieć.. Nie wiem czy wybaczyć.. Tak daleko.. A jednak wciąż tak blisko.. Tak dawno... a jednak czuję jakby wczoraj, jakby każdego dnia, którego jeszcze jestem. Pomóż mi zaufać.. I przestać się bać.. Co czułam i co czuję teraz.. Czy stałam się jak kamień..? Czy moje myśli i uczucia są lodem, którego nie mogę rozpuścić czy rozbić, o te skały, które się stworzyły..? Gdy było tak ciężko - nikt nie zauważył.. Gdy powiedziałam - nikt nie uwierzył.. Czyżby ściemniałam? Napewno w ich oczach zmyślałam. Już nie jest mi wstyd. Chciałam tylko pomocy.. Nie dowie się nigdy co jest przyczyną strachu i zatracania... Zgubiłam już drogę. Kłamstwa to moja specjalność. Ale w okłamywaniu siebie... Lubię okłamywać siebie.. Nie ich, broń Boże! Siebie. By zatrzymać strach...
Kiedy się obudzę - nie da się ponownie zasnąć..Wbijające myśli krzywdzącego dotyku z przeszłości. Sparaliżowana każdej nocy strachem. Nie potrafiłam postawić się matce. Nie potrafiłam wtedy myśleć racjonalnie, ruszyć się, zrzucić z siebie to wielkie, obleśne cielsko.. Nic nie jest takie jak kiedyś.. Upadam. Myśli te wciąż są w mojej głowie - dziwka, szmata.. - nie umiem ich zatrzymać, pogodzić się... Wybaczyć jej. Wybaczyć sobie. Więc nie odwracaj się do mnie plecami... Bo kiedy zasnę sny te są przerażające.. Nie mówię tego, bo po co? Nie ma mnie... Budzi mnie strach..Budzi mnie krzyk.. Budzi mnie z tak wielką łatwością... Dokąd odeszłam "prawdziwa ja"? Co ze mną się stało? Nocą bezsenna, zlękniona dniem... Nie umiem się oderwać, pogodzić... Zapomnieć... Więc proszę... Nie oceniaj, skoro jeszcze mnie nie znasz... Nie zatracam się dla większego towarzystwa. To nie jest tak jak ona wciąż myśli, wiesz? Robię to, by nie pamiętać... Już nie tak często, ale czasem jest tak lepiej... Bo czasem naprawdę jest lepiej odejść od zmysłów, by nie zwariować... Zabawne, że myślę, że to moja wina, prawda? Dziwne... Wiem. W szkole pytali, czy wszystko w porządku, ale nigdy nie dowiedzieli się prawdy... Moja pedagog powiedziała mi tylko, że mam się tak dawać, że jak zaliczę w szkole, to już tam nie pójdę... Tak bardzo żałuję, że jej posłuchałam, że posłuchałam matki.. Nie oceniaj mnie więc zbyt pohopnie,powierzchownie, proszę.. Nie jestem taka zła jak myślisz... Umiem udawać, że jest zwyczajnie... Daj sobie szansę poznać mnie lepiej, stopić lód, który jest zawsze kiedy kogoś dobrze nie znam... Nie zabieraj mi szansy pokazania jaka jestem kiedy zdejmiesz ze mnie ten ochronny pancerz... Proszę...