Nie wiem co robić. Wkurwia mnie strasznie. Tym, że dzwoni, że pisze, że nie daje mi chwili spokoju.... Nigdy nikt chyba mnie tak nie wkurwiał, jak to co on robi. Codziennie chce się spotykać.. czy ja naprawdę muszę się na to zgadzać? Już mam tego dosyć... nie wytrzymuje. Czuje się osaczona.. nie odbieram już nawet bo po prostu zwyczajnie mi się nie chce. Powoli przestaje też odpisywać, albo odpisuje z wielkim opóźnieniem..
Jeszcze się nie rozstaniemy a on już pisze mi smsa. Faktycznie schlebia mi to, że jest miły, czuły, opiekuńczy.. aż zanadto. że odprowadzi bezpiecznie do domu... ale przecież kiedyś bardzo chciałam mieć takiego kogoś. Właśnie o takich cechach charakteru... więc co się stało? co się zmieniło? Czy już tego nie chcę? Wkurwia mnie ta monotonność. Wszystko mnie wkurwia. Już chyba nie umiem być z facetem... po co ja się w to kurwa pakowałam...
Przecież wiem, że kocham i kochać będę tylko jednego... i nikt inny nigdy mi Go nie zastąpi, nigdy nikt nie będzie ważniejszy, bo On jest najważniejszy.. zrobiłabym dla niego wszystko... więc po co ja tak kłamie... po co ja okłamuje jego i siebie? co chcę przez to udowodnić? Czy to musi być naprawdę kolejny, którego zostawię z niczym? nie chciałam tego.... naprawdę wydawało mi się, że tego nie uczynię...
wytrzymałam aż 4 miesiące... ale tamte 3 razy co wtedy odpierdolił chyba zmieniły całe moje podejście... nie wiem czy chcę. Już chyba nie.. strasznie mnie męczy. Już chyba nawet rozumiem darlicę kiedy mówiła, że ma dość M. tak bardzo ją rozumiem.... ale z drugiej strony Boża mi mówi "trzymaj się go, on jest taki porządny nigdy takiego kogoś nie znajdziesz!" a czy ktokolwiek pomyślał kogo ja kocham? kogo pragnę? kogo JA potrzebuję? Kogo chcę mieć obok? Czy ktokolwiek pomyślał, że żaden inny facet nie będzie 'tym jedynym? że mój jedyny, najdroższy... jest kilka przystanków dalej? że czasem tam chodzę, by tylko go zobaczyć? że pragnę zobaczyć go chociaż przez moment? bo przecież ten moment wystarczy mi na kilka następnych lat... bo tak naprawdę nigdy nie przestanę na niego czekać... obiecałam mu to.. i sobie... i nie mogę złamać tej obietnicy. Po prostu nie mogę przestać czekać.
Bo czekanie to wszystko co mam.. bez tego czekania bym po prostu umarła....
Tyle lat bez oddechu.. jak ja w ogóle żyję? Czy da się żyć bez oddechu ?
Kiedyś mi powiedział, że nie mógłby być z kimś bez matury, bez studiów... - teraz już maturę mam. Studia też. Już mogłabym Go mieć... tylko niech cokolwiek się stanie, by On zrozumiał jak cholernie Go kocham. Jak codziennie na Niego czekam.... jak nic innego nigdy się nie liczyło... jak bardzo oddałabym wszystko by wrócił.... chociaż na ten jeden pierdolony moment.....
Dziś piłam. Upiłam się. Prawdopodobnie na trzeźwo wcale nie byłoby tej notki. I oczywiście gdzie? Obok jego klatki! Widziałam jego czerwony motor... wiem, że to był Jego... Jego... I zobaczyłam jego brata z Azą.... kurwa. zobaczył mnie. pewno kurwa powiedział mu, że tam byłam.... nie wiem.... tak bardzo chciałabym by był obok... tak bardzo bardzo tego pragnę... jak nigdy niczego przedtem...
Ile można lat czekać, marnować... by szmata z nim zerwała....
"A jeśli Go nie ma to serce nigdy nie pęknie mi z miłości." Już pękło... bo zostało u niego...
Mógłbym nie spać tylko po to by słuchać jak oddychasz,
Patrzeć jak uśmiechasz się, gdy śpisz,
Gdy jesteś daleko i śnisz...
Mógłbym spędzić moje życie w tym słodkim poddaniu,
Mógłbym zatracić się w tej chwili na zawsze.
Cóż, każda chwila spędzona z Tobą
Jest chwilą, którą cenię.
Nie chcę zamknąć moich oczu,
Nie chcę zasnąć,
Bo będę tęsknić, kochanie,
I nie chcę nic stracić.
Bo nawet kiedy śnię o Tobie,
Najsłodszy sen nigdy nie wystarczy,
Wciąż będę tęsknić, kochanie,
I nie chcę nic stracić.
Leżąc blisko Ciebie
Słyszę jak bije Twoje serce
I zastanawiam się o czym śnisz,
Zastanawiam się czy to mnie widzisz.
Wtedy całuje Twoje oczy i dziękuję Bogu, że jesteśmy razem
I po prostu chcę być z Tobą
W tym momencie na zawsze, na zawsze i na wieczność.
Nie chcę zamknąć moich oczu,
Nie chcę zasnąć,
Bo będę tęsknić, kochanie,
I nie chcę nic stracić.
Bo nawet kiedy śnię o Tobie,
Najsłodszy sen nigdy nie wystarczy,
Wciąż będę tęsknić, kochanie,
I nie chcę nic stracić.
Nie chcę pominąć żadnego uśmiechu,
Nie chcę pominąć żadnego pocałunku,
Cóż, tylko chcę być z Tobą,
Właśnie tu z Tobą, tak jak teraz.
Po prostu chcę mieć Cię blisko,
Czuć Twoje serce tak blisko mojego
I zostać tak w tej chwili
Na całą resztę czasu.
Nie chcę zamknąć moich oczu,
Nie chcę zasnąć,
Bo wciąż będę tęsknić, kochanie,
I nie chcę nic stracić.
Bo nawet kiedy śnię o Tobie,
Najsłodszy sen nigdy nie wystarczy,
Wciąż będę tęsknić, kochanie,
I nie chcę nic stracić.
Nie chcę zamknąć moich oczu,
Nie chcę zasnąć,
Bo będę tęsknić, kochanie,
I nie chcę nic stracić.
Bo nawet kiedy śnię o Tobie,
Najsłodszy sen nigdy nie wystarczy,
Wciąż będę tęsknić, kochanie..