W końcu posprzątałam w pokoju. W szafce koło łóżka znalazłam wydrukowane notki z mojego bloga które opisywały jak bardzo chciało mi się rzygac przez ta,te wszystkie lata kiedy chciałam zniknąć, kiedy tak bardzo nienawidziłam siebie i jego za to co mi zrobił. Nie dało się tego czytać. Wszystko wracało. Te wspomnienia, mysli, uczucia... to jaka wtedy byłam słaba i jak bardzo się bałam. Nie wiem skąd miałam sile walczyć z tym cholernym codziennym cierpieniem.. Dziś po prawie dziesięciu latach nie odczuwam tak bardzo oddechu przeszłości na moich plecach.. ale depresja wygrywa z chęcią istnienia, jednak jak zawsze. Całe życie krąży wokół chęci rozpłynięcia się w powietrzu, wokol tego żeby przestać odczuwać jakiekolwiek uczucia i emocje. Budze się rano i czuje na twarzy i na poduszce mokro. Dlaczego budząc się czuje już łzy?
W końcu po ponad półtora roku doprosilam się o zwiększenie alventy. 150mg z 75mg. nie wiem czy coś zadziała ale może zaryzykuje.
czy kiedykolwiek tak bardzo żałowałas ze się obudziłas?