Kiedyś było inaczej. łatwiej. lepiej. Wszystko przychodziło z lekkim oddechem, mimo, że było ciężko jakoś dawałam sobie radę. Jakoś zawsze wstawało słońce po ciężkim dniu pełnym łez. Od kiedy Jego zabrakło, zabrakło we mnie też czegoś, co miałam w sobie gdy On tu był. Chciałam być dobra, bo On był dobry. Chciałam pomagać, bo On pomagał. Chciałam być dokładnie taka jak On.. Chciałam, by uważał mnie za swoją Córkę, której może powiedzieć wszystko i do której może płakać w rękaw.. Byłam dobra bo On dawał mi swoje dobro. Byłam dobra, by wiedział, że jest dla mnie autorytetem, który niesie to dobro.. a ja miałam je tylko rozdawać.. Być dobra dla innych.
Po Jego śmierci coś we mnie pękło.. coś na zawsze umarło. Coś, co tak bardzo chciałam dawać innym znikneło, bo On odszedł.. Być może nie miał mi kto już pokazywać jak mam żyć w zgodzie z innymi i ze samą sobą. Po jego odejściu wszystko zaczeło się sypać. I nigdy już nie jest i nie było tak jak wcześniej. Z całych sił chciałam stać się zła.. bo wtedy mniej boli? Kiedy Jego zabrakło, poczułam się jakby ktoś odebrał mi powietrze, którym oddycham i którego już nie nabiore tyle by odetchnąć pełną piersią i uśmiechnąć się mimo bólu...
Od tamtej pory ne potrafię się śmiać. Takim szczerym, prawdziwym uśmiechem, bo zabrano mi jedyną osobę, która kochała mnie bezgranicznie, która pokazywała mi jak żyć. Jak oddychać. Jak się uśmiechać. Jak płakać.. Jak być dobrym.. i nie cierpieć.
Od tamtej chwili, która złamała moje wnętrze na pół mineło ponad cztery lata. Wydawać by się mogło, że już nie cierpię, już nie myślę i nie płaczę. Właśnie, wydawać by się mogło.. Bez Niego nie wiem gdzie iść i jak mam postępować. Jak żyć. Jak być. Czy nawet istnieć. Jak mam być dobra i nie cierpieć jak Go nie ma?
Odkąd Jego nie ma wszystko jest takie inne.. Beznadziejne i monotonne. Żyję bo żyję, ale nie tak jak kiedyś. Gdyby On był, byłoby zupełnie inaczej, zagłuszyłby ból, który we mnie siedzi, a przede wszystkim nie pozwoliłby mnie skrzywdzić. Zapobiegłby temu co się stało i temu co się wciąż ze mną i w środku mnie dzieje przez tamten czyn... Nigdy nie przypuszczałam, że własna "matka" postąpi tak jak postąpiła... że nie zrobiła nic, zupełnie nic. Nigdy nie zrozumiem też tego, że nie potrafię spojrzeć jej w oczy kiedy coś do mnie mówi.. dlaczego tak jest? Bo mnie zawiodła do tego stopnia, że nie umiem jej zaufać? Bo wszystko co robiła przez całe moje życie to wyzywanie i olewanie mnie? Przynajmniej ja to tak czułam. I wciąż tak właśnie czuję. Dlatego może traktuję ją właśnie tak jak ją traktuję? Nie wiem. Nie umiem sobie tego wytłumaczyć, wyjaśnić w jakikolwiek sposób.
Jednym zdaniem.. Wszystko przestało być całością, kiedy Ciebie zabrakło, a ja już nie umiem być taka jak kiedyś a tym bardziej nie umiałabym odzyskać straconej siebie..
Pewne rzeczy, które działy się kilka lat wcześniej czasem wydają się być tak odległe, czasem już jest tak dobrze, że nie myślę o tym zbyt często.. Już sny są normalne, da się zwyczajnie zasnąć, nie boję się już spać.. Przynajmniej wygodnie jest tak myśleć..Czasem z bólem wyrywam wszystkie wspomnienia....Doskonale wiem, że nie zdołam wszystkiego zapomnieć, ale już nie umiem i nie chcę być ponad tym. Jednak to właśnie tamten czas kładzie się cieniem na teraźniejszość. Tamten czas jest czasem, który wykreował mnie samą.. Zabrał tą dobroć, którą On uczył mnie przez całe swoje życie. Czasem chciałabym je odzyskać, wrócić do bycia dobrą, wrócić do chęci pomagania innym..
Czasem jednak jeszcze, schowane gdzieś głęboko, zakurzone i niechciane odzywają się we mnie echa tamtych dni i uświadamiają mi całą swoją przeszłością, że nie ze wszystkim się pogodziłam i że nie wszystko poukładałam.. Że powinnam zaakceptować to, że coś we mnie do tamtego człowieka jeszcze zostało.. z całych sił próbować znów to odnaleźć w sobie i zacząć od nowa pomalutku próbować być dobra. Nie dla siebie, ale przede wszystkim dla innych. Tak jak On mnie tego uczył. Pisząc to, czuję, że On by tego chciał... Chciałby bym była dobra. Chciałby, bym miała dobre serce. Chciałby, by przeszłość nie zniszczyła mojej duszy.. ale ja naprawdę nie mam pojęcia jak to zrobić...