"Każdego ranka dostajemy szansę na nowe życie.
Pomimo chmur - Walcz.
Bo życie nie kończy się na kłopotach,
A słońce świeci ponad nimi..."

środa, 28 sierpnia 2013

Śliczna!


Już po korkach. Po maturze, którą znów oblałam.... Już pewno Jej nie zobacze. Nie spojrze już w jej przecudnie niebieskie oczy, nie przytule Jej pachnącego ciała, nie dotknę Jej dłoni... nie pocałuję Jej magicznie dużych, ponętnych a zarazem strasznie delikatnych ust... Mimo obietnic, że będzie się odzywać, pewno już jej nie zobaczę do następnego razu kiedy spotkam Ją dopiero na korkach. Już bardzo za Nią tęsknię mimo, że widziałam Ją wczorajszego dnia. :(
Kurwa....
Najgorsze jest to, że mam faceta na którym również mi bardzo zależy. Ale Ona jest tak bardzo cudowna i piękna, że nie potrafię się opanować, nie umiem i nie chcę z niej rezygnować. Muszę coś wymyślić.... cokolwiek by mój kontakt z nią był nieprzerwany. Gdybym mogła cokolwiek zrobić, żeby z nim nie była.... żeby chociaż na chwilę była moja.... tak bardzo byłam wtedy szczęśliwa....
Moja cudowna Śliczna.. :) Jeszcze nigdy nie spotkałam tak cudownej Dziewczyny, która tak bardzo by mi zawróciła w głowie.. :)

Byli wczoraj ze mną. Trzymali kciuki. Ale nie wiem po co i tak przecież znów zjebałam. Nie mam już siły. Rzygać mi się chce myśląc, że znów będę musiała robić to wszystko..... ale mam wyjebane. I chuj mnie to już interesuje.



sobota, 24 sierpnia 2013

Black heart scarring darker still...

Przechodzę obok grupki jakiś facetów z pośpiechem. Gdybym wiedziała, że kolejny raz skończy się jak zawsze poszłabym w zupełnie inną stronę.. Znów mnie zaczepili, gadali coś, jeden klepną mnie w pośladek, mówiąc szorstkim głosem jaka to ja jestem piękna.. Wokół pełno ludzi, wokół mnie kilku napalonych facetów. Ludzie nic. Z resztą jak zawsze. Nie wiem co się dzieje, dlaczego ciągle mi się coś przytrafia. Czy ja mam napisane na czole "weź mnie kurwa wyruchaj"?
Zaczynam znów się bać... znowu dojdzie do tego, że całymi dniami będę siedzieć w domu bojąc się własnego cienia. Może ja po prostu odpuszczę... nie będę się stawiać... nie będę błagać, żeby przestali. Przecież ich to jeszcze bardziej nakręca. W ich mniemaniu nie znaczy tak. Jestem ciekawa jakby oni  czuli się, jakby ktoś wkradł się buciorami w ich intymność i zabrał im to co mają najcenniejsze.. Pomijając fakt, że dzisiejszego dnia byłam nie umyta nie ogarnięta i miałam kilkudniowy tłuszcz na głowie. Skurwysyni - odpowiedź dlaczego nienawidzę ich wszystkich... Rzygać mi się chce...

"Spocznij obok mnie, powiedz co ci zrobili
Powiedz to słowami, które chcę usłyszeć, by odgonić moje demony...
Drzwi są teraz zamknięte, lecz jeżeli jesteś szczera - zostaną otwarte
Jeśli ty zrozumiesz mnie, ja zechcę zrozumieć ciebie....

Spocznij obok mnie, pod tym przeklętym niebem
Przez czerń dnia, mrok nocy, dzielimy ze sobą nasze życie
Drzwi otwierają się z trzaskiem, ale nie widać prześwitującego słońca
Blizny na czarnym sercu coraz ciemniejsze
I wciąż nie widać prześwitującego słońca


Nie, nie prześwituje...
Żaden promień...

Chodź, spocznij obok mnie, Przyrzekam to nie boli....
 (...)
Blizny na czarnym sercu coraz ciemniejsze
 (...)
Co czułem, co wiedziałem
Przewracając strony, przewracając głazy.
 (...)
Co czułem, co wiedziałem.
Chory i zmęczony, zostałem sam..."
                  

czwartek, 22 sierpnia 2013

I stumble and I fall..

Jak długo to jeszcze potrwa?
Ile mogę jeszcze znieść?
Moje serce boli, moja dusza tęskni.
Nie wiem, co mam robić
Zginam się..


Potykam się i upadam.

O Panie, gdzie jesteś?
Nie zapomnij o mnie.
Płaczę w ciszy,
Czyżbyś nie widział moich łez?

Kiedy wszyscy mnie zostawią
I nadzieja zniknie,
Ty mnie tu odnajdziesz.

 Podczas gdy wszystko, czym byłam, jest zagubione,..

Boli. Jak bumerang, wraca. Dlaczego? Przecież to już tak daleko, a jednak ciągle tak blisko... Boli... a oni jeszcze bezczelnie się śmieją. Każde słowo doprowadza mnie do dreszczy.. do szaleństwa. płacze mi dusza...
a on wiedział, że jego kolega zrobił coś tak ohydnego i nie zrobił z tym nic. Zupełnie nic... olał sprawę... niby kurwa pies... co to za ludzie... a ja od kilku dni nie umiem powstrzymać łez. Nocą kiedy wszyscy śpią... ja nie umiem... nie chcę pamiętać....  Co ukoi ten ból? Czy kiedykolwiek przestanie boleć dusza?.
 Łzy lecą i lecą... i nie mogą przestać... Nie umiem przestać... Po co jeszcze tu jestem? Nie lepiej zniknąć? I za co każesz mnie takim cierpieniem?
Ciągły uśmiech na twarzy a w środku umieram... jakby ktoś rozrywał wspomnienia tnąc je nożem...Nie wiem jakim cudem jeszcze istnieję...
Jeszcze kurwa nic nie potrafię... do dupy z tym wszystkim... po chuj to wszystko skoro całe życie zmierza ku śmierci? Czy nie lepiej od razu się zabić i mieć wyjebane? Przecież tak naprawdę nikt nie wie co jest po śmierci... może w ogóle nie ma nieba ani piekła...

wtorek, 20 sierpnia 2013

a teraz śnij...

Boję się. Tak cholernie się boję.. Każdego dnia i każdej ciemnej nocy czuję przerażenie na moim ciele.. Wszystko mnie boli. Wszystkie mięśnie każdej kończyny.. do tego od wczoraj pojawiły się 4 nowe siniaki.. i w chuj jakiś czerwonych i różowych krostek..I w chuj żył wyszło mi na całym ciele.. Naprawdę nie wiem co się dzieje. Boję się brać to lekarstwo. Żołądek znów odmawia mi posłuszeństwa.. Wszystko zaczyna się od początku.. I ten cholerny strach w środku.. a ja znów błagam, by nic się nie stało.. Boję się, że na marne..
Nie mogę spać. Jak na srakę oglądam swoje całe ciało, ze strachu, że coś się dzieje..

Od trzech miesięcy wszystko się sypie... Całe moje zdrowie szlag trafia... nie wiem czy jest to całkiem normalne.. bo zanim z nim zaczełam być wszystko było ze mną w porządku.. i nagle wszystko odwróciło się o 180 stopni...
Nie mam już siły.... :(
Chyba teraz dopiero zaczynam rozumieć w pełnym znaczeniu słowo "zdrowie" i doceniać każdy dzień bez bólu, cierpienia i tego strachu..

"a teraz śpij..
i zapomnij o tym,
co widziałeś,
co słyszałeś,
co przeżyłeś
i 
pomyśl, że to sen,
że to wcale nie działo się..
Tak będzie lepiej.
Śnij."

piątek, 16 sierpnia 2013

Nigdy więcej, tylko mi pomóż..

Nie wiem co się dzieje. Jestem głupia, że dałam się w to wkręcić. Nigdy więcej nic takiego nie zrobię. Muszę i chcę się opanować.... Wszystko mnie boli. Całe mięśnie... nie umiem wytrzymać.. Ponoć mam jakąś rwę, mam leki, powinno przejść za jakieś kilka dni. Przynajmniej lekarz tak powiedział. Ale ręka też boli jakby ktoś wrzynał mi się bez znieczulenia.... a ja jak zwykle mam jakieś schizy, że to może przez tamto. Choć w sumie oni też by to mieli a nie mają... więc juz sama nie wiem. Gdybym wiedziała, że tak to się skończy nigdy bym nie spróbowała... myślałam, że to jest co innego, a teraz mam schizy, że to może być coś, czego mogę żałować do końca życia.
Wybrałam się do Kościoła po tylu latach... pomodliłam się, mam nadzieje, że przejdzie.
Odkąd jestem z Nim wszystko mnie boli po kolei. Latam po lekarzach jak pojebana i co róż coś mi nowego. Już bym chyba wolała nie wiedzieć, że takie coś istnieje.... choć pewno tego nie mam, tylko moja głupia wyobraźnia jak zwykle świruje. Jak tylko mi się polepszy nigdy więcej takich akcji.... żadnego zielonego, ani tym bardziej jakiegoś "haszu" nie wiem nawet cóż to takiego... skąd miałam wiedzieć, że to nie zielsko.... gdybym wiedziała nigdy bym do ust tego gówna nie wzieła...
I będę czysta jak jeszcze w wieku 17 lat... Fajki też muszę rzucić... tylko jeszcze nie wiem jak. Może ten desmoxan bym sobie kupiła. Może by pomógł... Tylko prosze Boże zrób tak, żeby przestało tak napierdalać.... a już nigdy nic nie zrobię takiego głupiego... obiecuję..

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Kim ja się stałam?

Boże.. Kim ja jestem? Nawet matka mówi mi, że jestem złym człowiekiem. Ale przez kogo?  Przecież to takie oczywiste. Od początku kręcili się koło mnie źli ludzie. Od początku czułam się śmieciem. Nic nie warta marionetka, która zrobiłaby wszystko, by ktokolwiek zwrócił na nią uwagę.. Zabierali przez lata to co we mnie dobre. wbijając nóż w zakrwawione serce. Kim jestem? Czy to moja wina, że taka się stałam? Czy to moja wina, że ona miała wszystko a ja wciąż nie mam nic? Dlaczego mam być wciaż dobra? Czy to się w ogóle opłaca?! Nie sądzę. Nigdy nie odzyskam już tych straconych lat, tych złudzeń które zakrzątały moje myśli, uczucia.. Ja nie jestem z wyboru zła. Zrobili taką ze mnie. Bez jakichkolwiek uczuć. Bez serca. Może to lepiej, mniej bolą słowa skierowane do mnie i mniej boli to co ja mówię.. Tylko czasem wstyd i żal że niektórym osobom za ich cholerną dobroć i oddanie odwdzięczam się złością i nienawiścią..

Którą drogę wybrać...?


środa, 7 sierpnia 2013

Sen, który nie chce nadejść...

Powietrze jest znów zbyt ostre, by wziąć głęboki oddech.. Leżę w łóżku i mówiąc, że jest w porządku ciągnę dalej konwersację. Nie wiem, znów się duszę bez najmniejszego powodu.. Znów się boję, że za którymś razem nie złapię nawet chociaż cząstki tego oddechu.
Strasznie boli mnie lewy cyc. Nie wiem, nie jestem chyba przed, bo przecież skończył mi się po trzech tygodniach.. Jeszcze nigdy mnie tak nie bolało. Perfekcyjnie jednak udaję, że czuję się świetnie. Bo przecież tylko to umiem robić. Stłamszona przez te wszystkie dziecięce lęki...
I wszystko czego mi dziś potrzeba to głęboki, prawdziwy sen. Chociaż na moment...
Historia jednak bardzo lubi się powtarzać... Nie sądziłam, że kiedykolwiek jeszcze będę się tak czuć.


sobota, 3 sierpnia 2013

Nienawiść do Boga zajmuje każdą cząstkę mojego ciała...



Wracały emocje i wspomnienia...
Przychodziło niebo i odpływała ziemia...
Pytała:
Co mam zrobić, co pomoże mi
Ja nie moge dłużej w takiej samotności żyć...
Mija tyle dni, w okół puste ściany,
 dlaczego musiał odejść ktoś tak kochany...?
Jego duch stał obok patrzył na jej łzy.
Dotykał policzka lecz nie czuła nic...
Wróciłem do Ciebie, 
Stoję tu jak dawniej!
Chciałbym Cię przytulić - Kocha Ciebie Skarbie!
Śmierć zabrała mnie, lecz moja dusza pozostała,
Obiecałem Ci, że nigdy nie zostaniesz sama...
A to uczucie było zawsze silniejsze od śmierci...
Nikt nie rozerwie tej więzi...

Nie mogę znieść myśli, że to już koniec...

Ona wzieła jego zdjęcie w dłonie
Całowała je - on stał koło niej.
Wolnym gestem odwróciła je
I zaczeła po nim pisać ocierając łzę.
Wiem, że to miało być inaczej,
Wiem, że niczego nie naprawię płaczem...
Tak bardzo pragnę z Tobą być,
Kiedy niema Ciebie ja już nie mam nic!

Wyciągneła nagle kilkanaście tabletek...
Chciał ją powstrzymać, lecz był tylko echem.
Krzyczał, lecz jego krzyk był nierealny,
Próbował złapać ją, lecz był bezradny,
Jej delikatne ciało osuwało się na ziemię,
Jej oczy gasły,
A on tulił ją do siebie..
Zrobiła to by być z ukochanym, by spotkać go w nieznanym...

Rozpierdala... Kiedyś w kółko słuchałam tej nuty. A dziś jak zwykle ciekną łzy.... Tak cholernie przypomina mi Tatę.... Cholernie boli Jego nieobecność w moim "życiu". ale cóż to za życie, kiedy osoba, którą kochało się bezgranicznie odeszła? Gdybym tylko mogła cofnąć czas i oddać za niego życie... Tym razem bym się nie wahała.. I jeśli kiedyś rozpacz moja znów osiągnie apogeum ucieknę do Niego. Nie umiem tak istnieć.. Udawać, że Go nie ma. że tak po prostu zniknął. Bez pożegnania... Cholernie tęsknie. I tak cholernie Mu zazdroszczę, że nie musi już tu być i sie tak bardzo męczyć. Wstawać i udawać, że jest zajebiście. Wychodzić i zakładać na siebie tysiące masek... Ukrywać łzy pod ciągłym uśmiechem.. Nie mam siły już udawać, że nie pamiętam. że wszystko jest dobrze, bo Go nie ma. 
Babcia mi umiera... Jest coraz gorzej... Bóg zabiera mi wszystkich po kolei których tak cholernie kocham i których tak bardzo pragne zatrzymać przy sobie.. Zabiera wszystkich.... zabrał też mnie.... Nie mm siły już na kolejne łzy. Gdybym umiała zrobić cokolwiek, by to przetrwać.... ale jak kiedy wiem, że znika kolejna osoba, którą tak bardzo kocham? 

Kogo ja mam? Matkę, która ma na mnie wyjebane i kłamie w żywe oczy? Wuja, który musi zajmować się moją Babcią chorą na raka? "siostrę" która tratowała mnie jak trendowatą? Serio, dziękuję za taką rodzinę...

W gruncie rzeczy otaczają mnie ludzie... ale jestem sama.... Nigdy nie poczuję już objęcia osoby, za którą oddałabym swoje życie... i za co ta kara? za cholerne dobro?
Nienawiść do Boga zajmuje każdą cząstkę mojego ciała...

piątek, 2 sierpnia 2013

Kocham Cię - to wszystko.

I dziś znów czuję się tak jakby nie było nic.. Wszystkie moje cele, moje małe zwycięstwa, mój szczery uśmiech.... mój mały poukładany świat zniknął w jedną sekundę zabierając mi wszystko... Zobaczyłam Go. Mogłam się patrzeć do woli, wyć, błagać w myślach.... Serce jak zwykle zapierdalało miliard na minutę... nogi odmówiły mi posłuszeństwa... a łzy ciekły po rozgrzanym policzku... I dziś znów wiem, że nikt inny nie zabierze mi drogi do mojego serca... Kocham Go. Tak cholernie bardzo..

Boję się. Cholernie. że Go zostawię. Umarłam wczoraj znów.. Kolejny raz. Tak bardzo boli.. że pozwoliłam odejść znów miłości mojego życia..
I nie wiem jak poukładać myśli w mojej głowie. Nie wiem jak znów zapomnieć jego uśmiech... jego niebieskie oczy... Tak bardzo wiele chciałabym mu powiedzieć... I tak bardzo mało... - Kocham Cię... to wszystko...

Dziś mija dwa lata bez aco.... Dziś ostatni raz dwa lata temu usłyszałam jego głos...
"-Kocham Cię..." "
"-mam to w dupie."