Jak opisać słowami emocje, które sprawiają Ci prawdziwy ból?
Wyje od 3 tygodni. Łzy lecą i nie chcą przestać....Nie umieją przestać napływać mi do oczu. Nie umiem powstrzymać tego żalu, tych myśli, tego jak jest beznadziejnie. Mam wrażenie ze to wszystko nie ma najmniejszego sensu. Po co się starać, po co być uczciwym jak ciagle dostaje w twarz. Ja wiem ze te studia są do dupy, ale skoro już sobie tam poszłam to wypada ten syf skończyć. Boże. Niedobrze mi na sama myśl ze za tydzień znowu wszystko się zacznie. Ja tam tylko jeszcze jestem ze względu na napisanie pracy magisterskiej. Nic poza tym mnie nie trzyma. Tak bardzo chciałabym zmienić coś w swoim marnym istnieniu, ale ja całe życie widzę tylko ciemność. Ciagle udawanie uśmiechu, laszenie się do jakichkolwiek ludzi o ich marna uwagę. Na co to komu?
Coraz częściej myśle żeby wszystko się skończyło. Gdybym wiedziała ze będzie to wszystko tak chujowo wyglądać teraz, już dawno bym zniknęła....
moja terapia jest tak beznadziejna ze to się w głowie nie mieści. Co to za terapia skoro w kółko pada tylko jedno pytanie „jak minął wam tydzień?” Ja miał kurwa minac? Łzy, morze łez i chęć zniknięcia jak przez 15 lat. Lepiej by było jakbym zniknęła.... i tak żadne oczy nie zauważa tego ze mnie nie ma.