Już się nie łudzę, że przeszłość odejdzie, że przestanie napierdalać w każdej jebanej sekundzie. że zniknie to, jak podle się czuje.. że zniknie to, jak mocno boli mnie, że może to robić innym..
Gdybym tylko mogła cofnąć czas... nie sądziłam, że tak mocno będzie rozpierdalać mnie od środka.
Wczoraj znów nie wytrzymałam. Wyjełam ostrze, które wraz z przejechaniem po ręce pokazało ulgę. Wszystko znikneło.. Ból, łzy, nienawiść. ale prawie nic nie widać. Zawsze robię tak, żeby nie było widać...
Boża wczoraj odjebała nieźle. Powiedziałam jej tylko, żeby suka zgasiła światło, a ta zaczeła wydzierać na mnie ryj. Rozjebała mi telewizor, rzuciła we mnie parawanem, wyłączyła korki i rozpierdoliła w chacie to co się da. Stwierdziła, że śpię do 14. Nienawidzę jej. Przez nią znów tracę kontrolę. Przez nią znów sięgnełam po ostrze, które pozwoliło zapomnieć... a dziś jakby nigdy nic dzwoni do mnie i pisze smsa "Przepraszam, czasem w złości się robi jakieś głupoty, kocham Cie tylko jest mi ciężko, pomóżcie mi (...)" Gówno prawda! Czy ona wie co znaczy słowo "kochać"?! a czy wie, jak mocno jej nienawidzę?! Czy wie, że to przez nią zaczełam się staczać? Czy wie, że to co się stało dokładnie 3 lata temu wciąż rozpierdala mi życie..? chyba udaje, że nie pamięta.. nie pamięta jak mocno skrywałam łzy, jak bardzo chciałam zasnąć, zapomnieć w trzeźwości... ale trzeźwość nie dała ulgi. Nie dało ulgi też wszystko poza trzeźwością. naczy dawało... ale na krótką metę. Jutro mija osiem miesięcy odkąd jestem czysta. Ostatnio tak bardzo chciałam skoczyć do apteki, przestać myśleć.. ale wiem, że gdybym to zrobiła, wszystko zaczeło by się od początku...
Miałam ochotę znów na chwile zapomnienia, chwile bólu w swoim smutku.. chwilę odpłynięcia znów od rzeczywistości.. zapomnieć o strachu. zapomnieć o zniszczonej duszy. Wiem, że mogę w jednej sekundzie wszystko zniszczyć, całą tą rzeczywistość... rzucić się w otchłań niepamięci... zanurzyć znów w sobie kawałek metalu... - poczuć ukojenie. wziąć i być ponad to wszystko, przestać pamiętać, przestać się w końcu winić... cholernie boli, że pragniesz, a nie możesz wiesz?
Czy jest się takim a nie innym z wyboru?
Mamy na to wpływ?
Czy jako dziecko chciałaś być zła..?
Umarłam.
Dziwka jest z tym, który wciąż ma moje serce... Ma mnie całą... Wiem, że zawsze będę na Niego czekać i nigdy to się nie zmieni... Wybacz..
"so close no matter how far... and nothing else matters."
29 sieprnia miną 3 lata, odkąd żyjesz tylko w moich snach.. ale pamiętaj, że masz moje serce, moją duszę. I tak naprawdę tylko jeszcze tu jestem.. Bo mam nadzieję, że któregoś dnia, znów będziesz przy mnie... choć w środku, w głębi duszy, wiem, że to nie jest prawdą... ale muszę w to wierzyć, bo inaczej pójdę do Taty i do Krysi...