"Każdego ranka dostajemy szansę na nowe życie.
Pomimo chmur - Walcz.
Bo życie nie kończy się na kłopotach,
A słońce świeci ponad nimi..."

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Bo kocham Cię jak nigdy nikt...



Bez Ciebie nie mogę już żyć..
Kolejny rok...
a ja ciągle chcę biec do Ciebie...
Do dziś pamiętam dzień, w którym się poznaliśmy … Pamiętam jak na mnie patrzyłeś … Od pierwszego wejrzenia zakochałam się w Twoim spojrzeniu … W Twoich niebieskich oczkach … Ten dzień, wiem, że zapamiętam do końca życia …
Byłam dumna z Ciebie, że tak bardzo się starasz, że Ci na mnie zależy, że mi pomagasz, że po prostu jesteś … Byłam dumna i tak bardzo szczęśliwa. Nie ma słów by opisać co wtedy czułam..

 To dzięki Tobie :* Dzięki Tobie nauczyłam się na nowo kochać … Dzięki Tobie zrozumiałam bardzo dużo … Bo to właśnie Ty tyle mi uświadomiłeś … Nikt inny!! Dzięki Tobie żyłam … i żyję, ale teraz już jesteśmy osobno :( Jestem bez Ciebie :( Mówiłeś, że „kochasz” … Więc jak mogłeś mnie zostawić? Już Ci się znudziłam?
Bez Ciebie już życie traci sens
Odkąd mnie zostawiłeś minęło tyle  lat … A ja wciąż nie mogę się pozbierać :( Nie rozumiem Cię wiesz? Nie potrafię zrozumieć tego, że tak z dnia na dzień … Byłeś tylko Mój, dla mnie, zawsze … Pokazałeś nowe oblicze „miłości”. Wierzyłam. Zaufałam.
Wiedziałam, kiedy Twoje serduszko się cieszy, mimo, że nigdy się nie uśmiechałeś.. Wiedziałam, że jesteś szczęśliwy …Twoje oczy mówiły wszystko..
„..bo szczęście było blisko..”
A teraz? Nie obchodzi Cię to, że ciągle o Tobie myślę, że wspomniam każdy dzień, że pamiętam każde słowo, dotyk, spjrzenie, Twoje „kocham” … Teraz zostałam sama, z niczym … :( Z niczym? Pytanie – przecież mam wspomnienia, które bolą, ale nigdy się nie zapomni, bo się nie da … Po prostu, nie da się żyć bez Ciebie :( choć trzeba …
„Bez Ciebie mój cały świat nic już nie jest wart …”
Bo Ty nie wrócisz … Bo masz swoje życie …
ale mimo wszystko moje serce nie przestało Cię kochać … 
Kolejne święta... a Ciebie obok nie ma...
a ja znów jak co roku polecę tam, by przywrócić wspomnienia... By choć przez chwilę być blisko Ciebie...

piątek, 20 grudnia 2013

Świat bez Ciebie stracił urok i sens...

Telefon rozładował mi się poprzedniego dnia. Podłączyłam do ładowarki, ale nie włączyłam. Rano obudziłam się, by zobaczyć która godzina. Włączyłam telefon. Zegar wskazywał 11:28... o tej właśnie godzinie odszedłeś ode mnie 6 lat temu... zostawiłeś mnie samą... Jak to możliwe?

Kim jestem dziś? Co czuję? Jak żyję? Czy już umiem żyć bez Ciebie? Czy to, że Ciebie tu nie ma jest dla mnie już łatwiejsze? Czy boli mniej? Czy czuję już mniej pustkę wokół siebie? Czy już nie tęsknie za Twoim uśmiechem? Twoim dobrem? Twoim ciepłym przytuleniem? Czy już przestałam błagać Go by mi Cię oddał? Czy przestałam błagać Go by zabrał mnie do Ciebie?

 Minęło 6 lat...Gwiazdo moja najjaśniejsza jak zgasłaś i nic się nie zmieniło.. tak jakby to było wczoraj,  uporczywie Cię tu brakuje...nikt i nic Ciebie tu nie zastąpi... dalej tego nie rozumiem dlaczego Ciebie tu nie ma?

Cały dotychczasowy świat runął w gruzach, a ja patrzyłam jak osłupiała, niezdolna zrobić żadnego kroku, żadnego gestu, nie mogąc wydobyć z siebie żadnego słowa.... Czułam tylko ogromny lodowaty chłód i przerażającą pustkę. Tę pustkę, którą nie ma czym wypełnić, która pozostała i pozostanie niewypełniona, niczym nie zastąpiona, pozostanie na zawsze...

Gdybym tylko potrafiła cofnąć czas, nigdy nie pozwoliłabym sobie na nie pożegnanie się. Nigdy nie pozwoliłabym sobie na to, byś był w tamtej chwili sam - beze mnie.. Ciekawa jestem co byś zrobił, gdybyś widział to jak bardzo stoczyłam się kiedy Ciebie zabrakło, jak bardzo bolało to kiedy ktoś zrobił coś cholernie złego i że to odbija się piętnem na mnie i mojej i tak już zszarganej psychice do dzisiaj.. Tak bardzo chciałabym wiedzieć co zrobiłbyś gdybyś wiedział.. Czy zostawiłbyś mnie samą na pastwę losu jak matka, kiedy się dowiedziała? Czy pozwoliłbyś mi na to, co robiłam, by zapomnieć jak bardzo czułam się upokorzona i brudna? Czy zagłusiłbyś ten krzyk który rozrywał moją duszę? Co byś zrobił?! I czemu nie zrobiłeś nic? Czemu pozwoliłeś mu na to?
 Bardzo Cię kocham. I mimo, że to już tyle lat ja wciąż myślę, że zaraz wrócisz. że gdzieś wyjechałeś.. że przyjdziesz do mnie i mnie przytulisz. że pomożesz mi. Tak bardzo chciałabym być tam z Tobą.. Tak bardzo chciałabym móc Cię przytulić.. powiedzieć Ci jak bardzo jesteś dla mnie ważny, jak mocno Cię kocham i jak bardzo chciałabym być taka jak Ty... z powrotem.. Byś mógł być ze mnie dumny...
 Tak bardzo chciałabym poczuć ciepło bijące od Ciebie, Twój blask, pogodny  i radosny uśmiech, Twój zarażający optymizm życiowy, przy Tobie nic nie było trudne, wszystko było do osiągnięcia....
Chciałabym Cię przeprosić. Za wszystkie złe rzeczy. Za to, że piłam do nieprzytomności,  ze jarałam, że paliłam fajki, że ćpiałam acodin.. wiesz, to wszystko było z bezsilności, z rozdarcia, z wielkiego bólu rozrywającego duszę.. ale już przestałam. Dzięki, że mi pomogłeś. Bo na pewno tak było. :)
Dzięki Tobie nie palę papierosów... od wczoraj już wiem, ani jednego nie wezmę, nawet bucha.... Tylko daj mi tą siłę, by przetrwać nawet kiedy strasznie mi źle... Musisz mi wtedy pomóc, bo wtedy bardzo bym chciała....
Czekam na Ciebie. Proszę przyjdź do mnie. Przytul mnie. Tak mocno Cię potrzebuję... Nawet nie wyobrażasz sobie ile bym oddała bym mogla Cię zobaczyć przez moment... Tak bardzo chciałabym potrzymać Twoją najdroższą rączkę, poczuć ciepło Twej dłoni.. Powiedz mi dlaczego to takie nieosiągalne?
Dlaczego mam żyć bez Ciebie? Kto niby tak powiedział?

środa, 11 grudnia 2013

Karuzela..

Coraz większą mam ochotę na papierosa. Nie wiem czemu, ale coraz częściej o nim myślę, chcę go... Chcę przestać myśleć.
Kurwa. Boję się. Byłam u gina. I coś jest chyba nie tak. Kolejny torbiel, bo ponoć tamten poprzedni zniknął, jakiś płyn w jajniku i kolejny płyn w jakiejś zatoce Dauglasa. Boję się. A wizytę do gina mam dopiero na przyszłą sobotę. :(
Kręci mi się łbie cały czas! Jakbym była centralnie na karuzeli... i gorąco, gorąco bardzo jest...



 A w sobote kolejny kolos.. a ja nie potrafię się wziąć za notatki..

Chciałabym sklonować Tatusia. Krysie. Babcie. Synka.. Chciałabym po prostu mieć ich obok. Tak po prostu... czemu życie bez Nich jest tak cholernie puste i ciężkie.. Tęsknie...

wtorek, 3 grudnia 2013

Mówiła, tak cholerną prawdę...

Nie wiem co się dzieje. Bez przerwy kręci mi się w głowie... a cokolwiek wezmę, nawet witaminę wiruje mi 20 razy mocniej. Nie wiem dlaczego znów to czuje... Jak wtedy, przez tamte pół roku cały czas... Jakbym ćpneła. Dosłownie.
Na psychologi znów był ten temat, którego nienawidzę. Myślałam, że umrę. a łzy ciekły i nie chciały przestać... kolejny raz mówiła tak cholerną prawdę... co się czuje... co się robi, by nie myśleć.. że cokolwiek się zdarzy później - wszystko wraca... jakby mówiła mój życiorys... mój własny życiorys...
 Jak uciekasz od każdego poznanego faceta... jak boisz sie wszystkiego i wszystkich... jak pragniesz nie myśleć... jak robisz wszystko, by nie myśleć... jak błagasz o sen, który nie chce nadejść...
Jak staczasz się, staczasz i nie możesz nic z tym zrobić... jak dosięgasz dna... bo codziennie się obwiniasz...jak udajesz uśmiech... choć rozrywa Cię od środka... jak nie możesz zasnąć bo łzy napływają Ci do oczu.... Jak boisz się zasnąć, bo za każdym razem budzisz się zalana potem.. i z krzykiem na ustach... Jak boisz się wyjść poza cztery bezpieczne ściany...
Jakby wiedziała co czuje...
Byłam na rozmowie. Niby mnie przyjeli do pracy. ale nie wiem. Nie odpisał na smsa, nie napisał maila jak obiecał... Ale nie traćmy nadziei może jeszcze coś z tego wyjdzie...